Solidar Śląsko Dąbrow

Repolonizacja banków

Zdaniem wielu ekonomistów już niebawem zagraniczne banki zaczną się masowo pozbywać swoich aktywów w Polsce. Czy kryzys finansowy w strefie euro jest szansą na repolonizację sektora bankowego? W wyniku trwającej od dwudziestu lat prywatyzacji polskiego sektora bankowego blisko 70 proc. banków działających w Polsce znajduje się w rękach zachodnich właścicieli. Dla porównania w Wielkiej Brytanii jest to jedynie 30 proc., a w Niemczech 10 proc. Taka sytuacja stanowi poważne zagrożenie, nie tylko dla sektora bankowego, ale dla całej gospodarki.

Po pierwsze, nadzór nad bankami będącymi własnością zagranicznych instytucji finansowych, jest znacznie trudniejszy, niż w przypadku banków polskich. – Sytuacja jeszcze bardziej skomplikuje się w wyniku utworzenia systemu europejskiego nadzoru bankowego obejmującego swoim działaniem strefę euro, czyli kraje, w których znajdują się centrale banków działających w naszym kraju. Polska nie należy do eurolandu, więc nie będzie w ogóle uczestniczyć w tym nadzorze – mówi dr Zbigniew Kuźmiuk, wykładowca Politechniki Radomskiej, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Po drugie, gdy centrale banków działających w Polsce znajdują się zagranicą, tam też zapadają najważniejsze decyzje. Kłopoty banku-matki, mogą np. prowadzić do ograniczenia akcji kredytowej lub zwolnień grupowych w sprawnie działającym polskim banku-córce. – Wystarczy popatrzeć na oficjalne dane, żeby zauważyć, że kurek z kredytami, zarówno dla gospodarstw domowych, jak i dla biznesu, już teraz został drastycznie przykręcony, pomimo że zagraniczne banki wciąż notują w Polsce gigantyczne zyski. Te instytucje nie są zainteresowane nawet krótkoterminowymi kredytami dla przedsiębiorców, a o długoterminowych inwestycjach w ogóle nie może być mowy – podkreśla Kuźmiuk.

Kolejne zagrożenie związane jest z ryzykiem transferowania kapitału z polskich banków-córek, w konsekwencji coraz gorszej sytuacji finansowej zagranicznych banków-matek. Zdaniem Janusza Szewczaka, głównego ekonomisty SKOK, zachodnie centrale już dzisiaj wyprowadzają ze swoich polskich oddziałów od 20 do nawet 30 mld zł w skali roku. – Banki strefy euro, zwłaszcza te z południa Europy, do których należy większość polskiego sektora bankowego, przeżywają gigantyczny kryzys zadłużeniowy, który raczej na pewno jeszcze się pogłębi. Drenowanie polskich banków-córek w tej sytuacji jest zjawiskiem coraz bardziej powszechnym. Odbywa się to pod postacią wypłaty dywidend, zwrotu lokat, rebrandingu czy różnego rodzaju umów konsultingowych. Łatwość, z jaką ten kapitał jest wysysany z Polski, świadczy tylko o tym, jak znakomite warunki stworzono zachodnim instytucjom finansowym w naszym kraju – mówi Szewczak.

W opinii znacznej części ekonomistów pogarszająca się sytuacja banków z zachodu Europy już niedługo zmusi je do sprzedaży swoich aktywów w Polsce, co z kolei stanowi szansę na repolonizację polskiego sektora bankowego. – O potrzebie repolonizacji czy „udomowienia” działających w Polsce banków, zaczyna już mówić nawet prezes NBP Marek Belka, czyli przedstawiciel środowiska, które jeszcze do nie dawna opowiadało się za czymś zupełnie przeciwnym, czyli za wyprzedażą resztek naszych instytucji finansowych. Repolonizacja polskiego sektora bankowego jest procesem bardzo potrzebnym, o ile nie koniecznym dla rozwoju polskiej gospodarki, trzeba to jednak przeprowadzić bardzo ostrożnie – zaznacza Zbigniew Kuźmiuk

– Przy próbie wykupu działających w Polsce oddziałów zagranicznych banków istnieje ogromne ryzyko zakupu za ogromne pieniądze bankowych „wydmuszek”, czyli instytucji wydrenowanych z kapitału, w których zostały jedynie weksle i faktury do zapłacenia. W ostatnim dwudziestoleciu wyprzedaliśmy tanio i głupio nasze banki na czym straciliśmy według moich szacunków ok. 200 mld zł. Oby nie było tak, że teraz odkupimy je drogo, za to z masą długów i złych kredytów. Dużo prostszym i tańszym rozwiązaniem byłoby wsparcie państwa lub choćby nieutrudnianie działalności tym polskim instytucjom finansowym, które już funkcjonują na rynku – tłumaczy Janusz Szewczak.

Proces repolonizacji polskiego sektora bankowego jest ryzykowny i bardzo trudny do przeprowadzenia. Jednak gdyby udało się ponownie „udomowić” chociaż część banków sprywatyzowanych w latach 90-tych minionego stulecia, korzyści byłyby jednoznaczne. Przede wszystkim w znacznym stopniu zmalałyby zagrożenia opisane powyżej. Zmniejszyłaby się skala wyprowadzania kapitału z Polski, a zrepolonizowane banki byłyby bardziej odporne na zawirowania w strefie euro. – Dla gospodarki większy udział rodzimego kapitału w sektorze bankowym oznacza bardziej stabilne finansowanie, bez którego trudno mówić o rozwoju. Zyskalibyśmy również instrumenty stymulowania procesów gospodarczych. Poszerzenie obszaru polskiej bankowości jest naszej gospodarce potrzebne jak powietrze – podkreśla Zbigniew Kuźmiuk.

Łukasz Karczmarzyk


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.