Solidar Śląsko Dąbrow

Taniej taksówką niż autobusem

Wyborczy kurz już opadł, więc czas na podwyżki cen. Na początek zdrożeją bilety KZK GOP, choć w naszym regionie komunikacja publiczna już teraz należy do najdroższych w kraju. Gdy ceny znowu wzrosną, w niektórych przypadkach zamiast autobusem czy tramwajem taniej będzie jechać taksówką.

Zdrożeć mają zarówno bilety jednorazowe, jak i okresowe. W przypadku tych pierwszych podwyżka będzie wynosiła 20 groszy. Bilet na jedno miasto będzie kosztował więc 3,40 zł, na dwa – 4 zł, a najdroższy bilet uprawniający do przejazdu przez 3 lub więcej gmin będzie kosztował 5 zł. Ile więcej przyjdzie nam zapłacić w przyszłym roku za bilety miesięczne i kwartalne, na razie nie wiadomo. Wiadomo za to, jak KZK GOP uzasadnia konieczność wprowadzenia podwyżek. Mają one zachęcić mieszkańców naszego regionu do rezygnacji z papierowych biletów na rzecz Śląskiej Karty Usług Publicznych. Karta ŚKUP, która według pierwotnych planów miała funkcjonować już wiosną ubiegłego roku, ma zostać uruchomiona w pierwszym kwartale 2015 roku.

Taniej, czyli drożej
Opłaty za przejazd dzięki ŚKUP mają być niższe poprzez zastosowanie taryfy kilometrowej. Przejechanie jednego kilometra ma kosztować 2,40 zł, 2 km przejedziemy za 3 zł, odcinek od 2 do 5 km za 3,60 zł, za przejazd powyżej pięciu kilometrów będziemy musieli zapłacić 4 zł, z kolei za najdłuższe trasy powyżej 20 km zapłacimy 5 zł. Czy to rzeczywiście taniej? – Nie wiem, na czym ma niby polegać ta zachęta. Z papierowym biletem mogę jeździć po całym mieście za 3,40 zł. Z kartą ŚKUP za podróż do większości dzielnic będę musiał zapłacić 20 groszy więcej -mówi pan Przemek z Bytomia.

Taksówką dla oszczędności
Planowane przez KZK GOP zmiany w taryfie to już kolejna podwyżka w ostatnich latach. Jeszcze w 2011 roku bilety jednorazowe kosztowały od 60 do 80 groszy mniej, a sieciowy bilet miesięczny podrożał od tego czasu o 34 zł. Już dzisiaj, przed planowanymi podwyżkami, w niektórych przypadkach bardziej niż autobusem czy tramwajem opłaca się jechać taksówką. – Żeby dojechać z centrum miasta, w którym mieszkam, do dzielnicy, gdzie mieszkają moi rodzice, cztery osoby zapłacą za bilety autobusowe w sumie 13,60 zł. Jeżeli zamiast tego wsiądą do taksówki jednej z tanich sieci funkcjonujących w mieście, za ten sam kurs zapłacą jedynie 10 zł – wskazuje pan Przemek.

Tańsze paliwo, droższe bilety
W poprzednich latach, koronnym argumentem KZK GOP uzasadniającym kolejne podwyżki cen biletów był wzrost cen paliw. Jednak w ostatnich miesiącach cena oleju napędowego i benzyny na polskich stacjach spadła po raz pierwszy od trzech lat, znacznie poniżej 5 zł. Pani Basia codziennie dojeżdża samochodem z Zabrza do Katowic. Dotarcie do pracy komunikacją miejską zajmowało jej ponad godzinę w jedną stronę, dlatego przesiadła się do samochodu. – W pracy jestem dwa razy szybciej, o wygodzie samochodu w porównaniu do zatłoczonego, brudnego autobusu, nawet nie ma co wspominać. A co najlepsze, samochód jest tańszy od autobusu – mówi mieszkanka Zabrza. Pani Basia jeździ do pracy razem z trzema koleżankami. -Zmieniamy się co tydzień. Policzyłyśmy to ostatnio i wyszło, że na benzynę wydajemy łącznie przy obecnych cenach niecałe 400 zł. Gdybyśmy wszystkie kupiły bilety, musiałybyśmy zapłacić 536 zł – wskazuje.

U nas najdrożej
Niestety nie wszyscy mogą pozwolić sobie na zakup samochodu. Większość podróżujących komunikacją miejską nie ma wyboru i musi korzystać z usług KZK GOP, choć są one droższe niż w innych dużych miastach. We Wrocławiu 30-minutowy bilet kosztuje 3 zł. W Łodzi bilet na 20 min. to wydatek 2,60 zł, w Gdańsku za 60-minutowy bilet trzeba zapłacić 3,60 zł. Tańszej komunikacji nie trzeba jednak szukać tak daleko. Niższe ceny ma np. tyskie MZK i jaworznickie PKM, a nawet prywatna sieć autobusów D-tka wożąca pasażerów między Katowicami, Sosnowcem i Dąbrową Górniczą. W D-tce bilet kosztuje 2,50 zł.

Skutki polityki władz KZK GOP polegającej na ciągłym podnoszeniu cen biletów, co na dodatek nie zawsze łączy się z poprawą jakości usług, widać jak na dłoni. W 2009 roku związek sprzedał 64,2 mln biletów jednorazowych. W ubiegłym roku już tylko 57, 2 mln. W tym samym okresie liczba sprzedanych biletów okresowych spadła o 400 tys. sztuk. Kurcząca się liczba sprzedanych biletów powoduje konieczność jeszcze głębszego sięgania do kieszeni pasażerów i gmin, które dokładają się do funkcjonowania KZK GOP. Tak więc na podwyżce po Nowym Roku raczej się nie skończy. 

Łukasz Karczmarzyk

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.