Solidar Śląsko Dąbrow

Pakiet gwarancji pracowniczych i premia prywatyzacyjna w PKP Energetyka

Pracownicy spółki PKP Energetyka, która dwa miesiące temu została sprzedana inwestorowi z Luksemburga, do 23 listopada powinni otrzymać premię prywatyzacyjną. Gwarantuje im to porozumienie, które zostało zawarte tuż przed sprzedażą firmy pomiędzy jej ówczesnym zarządem a stroną społeczną.

Związkowcy z Solidarności podkreślają, że do negocjacji kwot premii przystąpili dopiero wtedy, gdy sprzedaż spółki przez skarb państwa inwestorowi z Luksemburga  została już przesądzona. – Byliśmy przeciwni tej transakcji. Domagaliśmy się jej wstrzymania, ale rząd był głuchy na nasze żądania. Pozbycie się PKP Energetyka na rzecz inwestora z zagranicy to rzecz niespotykana dotąd w całej Unii. Przecież infrastrukturalne spółki kolejowe z reguły pozostają pod kontrolą państwa, bo mają strategiczny wpływ na bezpieczeństwo energetyczne kraju. Gdy było już jasne, że rząd sprzeda naszą spółkę, to natychmiast rozpoczęliśmy z pracodawcą negocjacje pakietu gwarancji pracowniczych i premii prywatyzacyjnej – tłumaczy Marek Ordon, przewodniczący Solidarności w oddziale PKP Energetyka w Katowicach.

Najważniejsze zapisy przeforsowane przez związkowców w pakiecie gwarancji  pracowniczych dotyczą m. in. gwarancji zatrudnienia dla wszystkich pracowników spółki do 2019 roku. Do tego czasu ma również obowiązywać w spółce obecny Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy. Nowy pracodawca zobowiązał się również do zachowania nazwy spółki.

W trakcie negocjacji ustalono, że na wypłatę załodze premii prywatyzacyjnej przeznaczonych zostanie 40 mln zł. Wysokość premii, jaką z tej puli otrzymają poszczególni pracownicy, została uzależniona od ich stażu pracy. – Najwyższe bonusy, wynoszące ponad 4600 zł brutto, dostaną ludzie ze stażem pracy przekraczającym 30 lat. Osoby, które w spółce przepracowały od 5 do 10 lat, otrzymają ponad 2900 zł brutto – wylicza przewodniczący.

Premia ma trafić na konta pracowników do 23 listopada. Dodatkowo każdy z nich otrzyma bonus finansowy w wysokości 30 proc. stawki osobistego zaszeregowania. – Ludzi na pewno ucieszą te pieniądze, ale nie rozwiewa to wcale naszych licznych wątpliwości i obaw o przyszłość. Tak naprawdę nie znamy planów nowego właściciela wobec naszej firmy, zwłaszcza że jego działalność nie jest powiązana z energetyką. Ludzie nie mają też pewności, że będą tu pracować za cztery lata, kiedy skończą się gwarancje zatrudnienia – podkreśla Marek Ordon.  

Nabywcą spółki PKP Energetyka jest Fundusz CVC Capital Partners z Luksemburga. Jej sprzedaż  sfinalizowana została 25 września za 1,41 mld zł. W zakładach spółki w całej Polsce zatrudnionych jest blisko 7 tys. pracowników.

bea
źródło foto:commons.wikimedia.org/PawełMichalik

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.