W Polsce będzie jak w Skandynawii?
Unijna dyrektywa o adekwatnych wynagrodzeniach minimalnych obliguje Polskę i inne państwa członkowskie do nowelizacji przepisów dotyczących układów zbiorowych pracy. Zmiany mają doprowadzić do objęcia zapisami tego typu dokumentów 80 proc. zatrudnionych w poszczególnych krajach.
Układy zbiorowe pracy określają prawa i obowiązki pracownika i pracodawcy. Dotyczą przede wszystkim zasad wynagradzania i przyznawania innych świadczeń, a ich zapisy nie mogą być mniej korzystne niż regulacje wskazane w Kodeksie pracy. Dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, doprowadzenie do sytuacji, w której z zapisów układów zbiorowych pracy korzysta zdecydowana większość zatrudnionych, jest ogromnym wyzwaniem. Obecnie w naszym kraju odsetek ten jest niewielki i według różnych danych wynosi od 10-15 proc. Na drugim biegunie tej statystyki znajdują się państwa skandynawskie, gdzie układy zbiorowe stanowią podstawę stosunków pracy.
Wytyczne dotyczące zwiększenia liczby układów zbiorowych pracy i wzmocnienia rokowań zbiorowych znalazły się w art. 4 wspomnianej wyżej dyrektywy. Barbara Surdykowska z Biura Eksperckiego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” pozytywnie ocenia zawarte w niej rozwiązania. W jej ocenie stanowią one przełom w unijnym prawie. Kluczowa z perspektywy „Solidarności” zmiana dotyczy wskazania związków zawodowych jako strony do prowadzenia negocjacji z pracodawcami. Wcześniej była mowa jedynie o przedstawicielach pracowników, czy też o radach zakładowych. – Pojawiła się nowa definicja negocjacji, w której wyraźnie zaznaczono, że mają to być negocjacje prowadzone ze związkiem zawodowym. To niewątpliwe docenienie roli związków – zaznacza ekspertka.
Trwają prace nad ustawą
Obecnie wszelkie regulacje dotyczące układów zbiorowych pracy można znaleźć w dziale jedenastym Kodeksu pracy. Polski ustawodawca implementując dyrektywę, postanowił wprowadzić odrębną ustawę dotyczącą negocjacji zbiorowych. Termin na implementację dyrektywy mija 15 listopada tego roku. Barbara Surdykowska informuje, że do tej pory powstały dwa projekty ustawy dotyczącej układów zbiorowych pracy. Pierwszy z nich został opracowany jeszcze przez PiS. Kolejny, przez obecną koalicję rządzącą. Przy czym ten drugi projekt opiera się na pierwszym. Pojawiła się w nich m.in. uproszczona procedura dotycząca rejestracji układów zbiorowych pracy oraz obowiązek systematycznego prowadzenia negocjacji między przedstawicielami pracowników i pracodawców. Nowością jest możliwość zawarcia układu z kilkoma pracodawcami, którzy nie są zrzeszeni w organizacji pracodawców.
Tego typu rozwiązania rzeczywiście mogłyby zrewolucjonizować rokowania zbiorowe, ale wciąż brakuje odpowiedzi na najważniejsze pytanie: Jak zmobilizować pracodawców do podejmowania negocjacji ze stroną związkową i podpisywania układów zbiorowych pracy? W ocenie związkowych ekspertów, rozszerzenie układów zbiorowych pracy na zdecydowaną większość zatrudnionych jest możliwe tylko poprzez zawieranie porozumień na szczeblu branżowym. Tymczasem w Polsce funkcjonują przede wszystkim zakładowe układy zbiorowe pracy podpisane z pracodawcą przez organizacje zakładowe działające w danej firmie. Porozumień ponadzakładowych jest stosunkowo niewiele.

Wypowiadają zamiast podpisywać
Z informacji publikowanych na stronach rządowych wynika, że od 1995 roku w Polsce zarejestrowanych zostało 175 ponadzakładowych układów zbiorowych pracy, z czego obowiązuje zaledwie 61. W dodatku w najbliższym czasie liczba ta jeszcze ulegnie zmniejszeniu. W ostatnich tygodniach o jednostronnym wypowiedzeniu PUZP poinformowały zarządy takich firm jak PKP Cargo i PKP Cargotabor. W sumie w obydwu firmach zatrudnionych jest kilkanaście tysięcy osób, dla których wypowiedzenie obowiązujących przez lata porozumień oznacza mniejsze zarobki, a tym samym obniżenie poziomu życia. Faktem jest, że zarówno PKP Cargo, jak i PKP Cargotabor borykają się z poważnymi problemami, ale wydaje się, że pracodawcy postanowili restrukturyzować swoje spółki kosztem załóg.
W takiej samej sytuacji znajdą się także pracownicy Poczty Polskiej, będącej jednym z największych pracodawców w naszym kraju, zatrudniającym ponad 60 tys. osób. O wypowiedzeniu układu zbiorowego operator poinformował 12 sierpnia, a zapisy porozumienia przestaną obowiązywać z końcem lutego przyszłego roku. Uzasadniając tę decyzję, zarząd PP podkreślił, że chciałby być dobrym pracodawcą, tworzącym dobre i dobrze opłacane miejsca pracy. Pozbawienie pracowników układu zbiorowego pracy przeczy tej logice i oddala Polskę od spełnienia unijnych wytycznych dotyczących rokowań zbiorowych.
Potrzebne zachęty
Jak wskazuje Torsten Müller z Europejskiego Instytutu Związkowego ETUI, zmiana podejścia pracodawców do negocjacji układów zbiorowych pracy nie będzie możliwa bez pomocy państwa i stworzenia systemu zachęt. Pracodawcy muszą po prostu wiedzieć, że dialog się opłaca. Można to uzyskać poprzez wprowadzenie zachęt finansowych takich jak obniżenie stawek podatkowych dla firm zrzeszonych w organizacjach pracodawców. – Innym ważnym środkiem promowania negocjacji sektorowych jest zapewnienie, że zamówienia publiczne są udzielane tylko tym przedsiębiorstwom, które zapewniają wynagrodzenia uzgodnione zbiorowo i szanują prawo pracowników do rokowań zbiorowych – mówi ekspert.
Układy zbiorowe pracy są standardem w wielu europejskich państwach. Objętych jest nimi od 60 proc. do przeszło 90 proc. zatrudnionych.
Agnieszka Konieczny
źródło foto: własne
infografika na podstawie danych Europejskiego Instytutu Związkowego
