Solidar Śląsko Dąbrow

Tylko dla MM

Pamiętam z lat 80-tych ubiegłego wieku taką kartkę z napisem „Tylko dla MM”. Obiektem westchnień, moim i moich rówieśników, była motorynka Romet Pony lub motorower Romet Ogar. W sklepie zobaczyłem Ogara. Rozmarzyłem się, ale rodzice szybko sprowadzili mnie na rodzinną ziemię. Choćbym nawet jakimś cudem zdobył pieniądze na ten jednośladowy obiekt westchnień, to i tak mi go w tym sklepie (ani w żadnej innej jednostce handlu uspołecznionego) nie sprzedadzą. Ten motorower jest tylko dla tzw. młodych małżeństw i stąd skrót MM.

Kartkę z napisem „Tylko dla MM” można było zobaczyć na innych deficytowych towarach. Na pralce automatycznej, o której marzyła mama, a także na lodówce i innych pomniejszych sprzętach kuchennych. I tak stało to całymi tygodniami z tą odstraszającą kartką. Na pozór dostępne na wyciągnięcie ręki, ale w gruncie rzeczy nie do zdobycia.

Dzisiaj wielu się uśmiechnie. Wielu powie: To nieprawdopodobne! Lecz w gruncie rzeczy ten system reglamentacji jest ciągle żywy. Towary, które powinny być ogólnodostępne, są tylko dla tych, których wskaże państwo. W PRL kartka z napisem „Tylko dla MM” była elementem rzekomych działań prorodzinnych niewydolnego gospodarczo państwa. W Polsce po 1989 roku słowo „prorodzinna” nie znika z ust polityków, ale mechanizm robienia polityki odziedziczyli z peerelu. Tu ochłap becikowy, tam tacierzyński sposób na wywalenie z roboty. Tu milion mieszkań dla młodych. Tam, bez kozery, trzy miliony. Tu program tylko dla młodych bogatych, tam program dla biednych na tyle,aby nie było ich stać na skorzystanie z programu. A równolegle przedszkola w likwidacji, normalna szkoła w piach, a wypłata starcza na waciki dla opiekunki. No i jeszcze strategiczne społecznie podnoszenie wskaźnika skolaryzacji, aby bezrobotni jak najpóźniej pojawili się na rynku pracy, za to wyższym;) wykształceniem.

Ta „prorodzinna” operetka państwa trwa, lecz jej jedynym wymiernym efektem jest wzrost liczby urzędników. A jeszcze dwadzieścia parę lat temu rosła liczba marzycieli, którym wydawało się, że gdy ten cały peerel się zawali, to znikną kartki z napisem „Tylko dla MM”. Każdy sobie na początek kupi po motorowerze, lodówce i pralce, a za pięć lat będzie żył jak jego rówieśnik w reichu, w efie, czy w innym zachodnim raju, znanym osobiście bądź z opowieści.

Dlaczego nie spełniło się to marzenie? Gadanie o tym, że przeszłość odkreśliliśmy grubą kreską za pomocą ołówka, ale ktoś miał gumkę-myszkę i dlatego nie wyszło, to tylko część prawdy. Ważna, ale zaledwie część. Zasadniczy problem polega na tym, że wciąż na wielu towarach, usługach i świadczeniach publicznych, które w normalnym kraju są dostępne dla każdego, u nas wisi kartka „Tylko dla MM” . Tyle że MM nie oznacza wcale młodego małżeństwa, lecz mafię cwaniaków, ich krewnych i znajomych.

Czas na pointę sentymentalną. Jako osobnik podkochujący się niegdyś w dwusuwowych produktach Rometu (miałem dwa Komary i marzyłem szczerze o Ogarze), na przekór maturalnym kluczom zacytuję Żeromskiego: „Ogary poszły w las. Echo ich grania słabło coraz bardziej, aż wreszcie utonęło w milczeniu leśnym. Zdawało się chwilami, że nikły dwugłos jeszcze brzmi w boru, nie wiedzieć gdzie”. Nigdy nie czytałem piękniejszej frazy o silniku dwusuwowym.

Jeden z Drugą;)

Dodaj komentarz