Solidar Śląsko Dąbrow

Tusk wzorował się na maju

I znów kolejny maj w moim życiu. Jabłonie kwitną, mlecze żółcią oczy palą, kasztany kwieciem straszą maturzystów, rozpoczyna się sezon podpiekania na grillach smacznych wyrobów z naszych braci mniejszych. Jednka tegoroczny maj od zwykłych majów nieco się różni. Wysyp politycznych obietnic, z którym zwykle mamy do czynienia jesienią, nastąpił już teraz. Kandydaci na europosłów tak pylą obietnicami, że alergicy mają przekichane. Na łąkach, w parkach, na ulicach pełno tych wszystkich misiów, którzy z troską pochylają się nad naszymi przyziemnymi problemami. 
 
W tym wyborczym pochylaniu sięgnęli nawet rejonów podziemnych. Jaśnie i kwietnie nam majujący premier ściągnął do Katowic pół rządu, aby obiecać, że pod jego przewodem pluton ministrów będzie ratował górnictwo. Piechociński z wickami, Bieńkowska z funduszami, minister skarbu, który też może dorzucić trzy grosze. Nawet Sienkiewicza, który od miesięcy idzie po skinów do Białegostoku, Donald z drogi zawrócił i zabrał do Katowic. Teraz szef resortu spraw wewnętrznych ma iść po tych, co robią przekręty na węglu. Tylu ważnych ludzi przyjechało do Katowic rozmawiać ze związkowcami i to jak rozmawiać. Okazało się, że problemy, które wydawały się od lat nie do rozsupłania, nagle mają zostać rozwiązane w parę tygodni. Co więcej, członkowie plutonu na twarzach mieli wypisaną szczerą wolę i wiarę. Tylko taki jeden ze Pszczyny sprawiał wrażenie, jakby całej tej sytuacji nie ogarniał, ale to nas nie zdziwiło.
 
Żarty na bok. Kryzysowa sytuacja w górnictwie stała się jednym z kluczowych elementów kampanii wyborczej do europarlamentu. Opozycja zaatakowała, rządzący przeszli do kontrataku. Czy górnictwo może na tym zyskać? Może. Wiadomo nie od dziś, że sprawy z gatunku rzekomo nierozwiązywalnych można załatwić wyłącznie przed wyborami. Wiadomo, że na rządzących działa tylko kij, marchewkę sami nam zabierają. Choć te reguły gry znają wszyscy, to i tak zawsze znajdzie spora grupa ludzi, którzy znów dają się nabrać. Ale na pewno nie będą to górnicy. Problemy z wypłatami i przestój ekonomiczny boleśnie im uświadomiły, ile może ich kosztować porażka w tej grze. Polityczni gracze też to chyba wiedzą, a rządzący chcą uniknąć sytuacji, w której majówkowe grillowanie przeniosłoby się z ogródków na Śląsku do centrum Warszawy. Jak to się zakończy? Okaże się już niedługo. 
 
3 maja obchodziliśmy kolejną rocznicę uchwalenia konstytucji, o której dziś mówi się, że była pierwsza w Europie i druga na świecie po konstytucji Stanów Zjednoczonych. Ale nie mówi się, że owa nowinka skłoniła naszych sąsiadów z Zachodu i ze Wschodu do ostatecznego wybicia nam z głowy prekursorskich pomysłów politycznych. Początek maja to również rocznica zakończenia II wojny światowej w Europie i wyzwolenia Polski od jednych okupantów przez innych okupantów. I w końcu początek maja to rocznica akcesji Polski do Unii Europejskiej, o którym to akcie nie wiemy, co będą mówić potomni. Na razie, mimo wszystko, w większości chwalimy. 
 
Maj to dla Polaków niebezpieczna pora. Może nawet bardziej niż listopad. I nawet nie o to chodzi, że znienacka o szyby deszcz zabębni wiosenny, albo że zimni ogrodnicy splądrują uprawy i sady. Maj to mistrz piaru i pięknych obietnic. Na maju Tusk się wzorował.
 
Jeden z Drugą:)
 

Dodaj komentarz