Solidar Śląsko Dąbrow

Trwa głodówka strażników miejskich

Trzecią dobę trwa protest głodowy strażników miejskich z Siemianowic Śląskich. 19 maja doszło do rozmów związkowców z komendantem siemianowickiej straży.

– Zrobiliśmy krok do przodu. Komendant zaznaczył, że jest możliwe porozumienie w sprawie przywrócenia do pracy wiceprzewodniczącego zakładowej Solidarności – mówi Marek Kozubski, przewodniczący Solidarności w siemianowickiej straży.

Zaznacza, że prezydent zapowiedział, iż w tej sprawie zamierza się skontaktować ze swoimi prawnikami. – Czekamy na efekt tych konsultacji, ale protestu nie przerywamy – dodaje przewodniczący Solidarności w jednostce.

Bezpośrednią przyczyną podjęcia akcji było bezprawne, zdaniem związkowców zwolnienie z pracy wiceprzewodniczącego Komisji Zakładowej Solidarności Henryka Zielińskiego. Związkowcy przypominają, że Henryk Zieliński kilka lat temu uratował życie człowiekowi leżącemu na przystanku, za co wówczas został uznany za bohatera. Mężczyźnie, który zasłabł udzielał pierwszej pomocy do chwili przyjazdu karetki pogotowia. – Nie mogliśmy się zgodzić na wyrzucenie naszego kolegi z pracy. Ustawa o strażach miejskich nie pozwala nam strajkować, dlatego wybraliśmy taką formę protestu – dodaje Kozubski.

Protest w siemianowickiej straży trwa od 17 maja od godz. 6.00 i ma charakter rotacyjny. Jako pierwsi głodówkę rozpoczęli Marek Kozubski i Mirosław Wojciechowski. Po upływie trzech dób do akcji przystąpią kolejni strażnicy. W sumie w głodówce weźmie udział 17 osób.

Związkowcy domagają się też zmiany organizacji pracy siemianowickiej straży. Żądają zwiększenia liczby umundurowanych funkcjonariuszy pracujących w terenie przy jednoczesnym zmniejszeniu liczby pracowników administracji. Kolejny postulat dotyczy wyjaśnienia sprawy wideorejestratorów, które w Siemianowicach zainstalowane zostały niezgodnie z prawem.

Uczestnicy protestu wspólnie z komendantem jednostki napisali oświadczenie, w którym podkreślili, że akcja nie ma charakteru politycznego. – Zaczęły do nas docierać sygnały, że niektóre środowiska próbują wykorzystać naszą akcję przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Chcieliśmy jednoznacznie dać do zrozumienia, że jest to protest typowo pracowniczy zorganizowany w obronie zwolnionego pracownika – mówi Kozubski. W oświadczeniu związkowcy podkreślili m.in., że nie chcą, by protest został wykorzystany przez jakąkolwiek opcję polityczną.

ak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.