Solidar Śląsko Dąbrow

Teraz chcą zabrać górnikom

Rząd pracuje nad projektem zmian w systemie emerytur górniczych i ograniczeniem uprawnień emerytalnych tej grupy zawodowej. Spekulacje medialne na ten temat potwierdził niedawno minister pracy.

– Platforma Obywatelska pokazała, na co ją stać przy pseudo-reformie powszechnego systemu emerytalnego. To, w jakim pośpiechu i w jaki sposób przeforsowana została ta ustawa, jednoznacznie wskazuje, że rządzący mogą spróbować tego samego w przypadku górników – mówi Jarosław Grzesik, przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ Solidarność.

Przygotówka pod pseudoreformę
Kilka tygodni temu w jednym z wywiadów minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz przyznał, że jego resort wspólnie z Centralnym Instytutem Ochrony Pracy i Zakładem Ubezpieczeń Społecznych opracowuje listę stanowisk uprawniających do wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej w górnictwie. – Żadna z tych instytucji nie prowadzi jakichkolwiek badań nad warunkami pracy pod ziemią, nad bezpieczeństwem jej wykonywania. Dlaczego w opracowaniu wykazu nie biorą udziału np. przedstawiciele Wyższego Urzędu Górniczego i instytutów medycyny pracy? – pyta Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej i członek Rady Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ Solidarność. – Zwróciliśmy się z zapytaniem do tych instytucji, na jakim etapie znajdują się te prace i dlaczego związki zawodowe nie biorą w nich udziału. Przecież to my jesteśmy reprezentantami pracowników kopalń, których ta sprawa dotyczy – dodaje Jarosław Grzesik. Jednak dużo większe kontrowersje, niż skład instytucji pracujących nad zmianami w górniczych emeryturach, budzi sam sens tych zmian, które po raz pierwszy zapowiedział premier Tusk w expose wygłoszonym 18 listopada ubiegłego roku.

Mity o dopłacaniu
Informacje o rzekomych miliardach, które budżet dopłaca do górniczych emerytur, regularnie od wielu lat pojawiają się w ustach polityków oraz w wielu mediach. W tym kontekście najczęściej pada kwota 4 mld zł – tyle rzekomo dopłaca się z pieniędzy podatników do górniczych świadczeń emerytalnych. Niestety ta powtarzana jak mantra suma przytaczana jest bez podania jej źródeł. Z kolei, jak wyliczyła Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa, w pierwszej dekadzie XXI wieku górnictwo węgla kamiennego zasiliło budżet państwa kwotą przeszło 58,7 mld złotych, gdy w tym czasie kopalnie skorzystały z ponad 8,1 mld zł dotacji budżetowych. Wystarczy porównać obie sumy.

Po drugie, należy pamiętać, że corocznie dokładamy z budżetu do emerytur kilkadziesiąt miliardów złotych. Jak wynika z danych ZUS w ubiegłym roku było to przeszło 53 mld. Równie dobrze można by więc na doraźny użytek wyciągnąć jakąkolwiek inną grupę zawodową i podać kwotę, która jest dopłacana do jej świadczeń z budżetu państwa. Pod koniec 2011 roku w polskich kopalniach pracowało ponad 114 tys. osób, a jeszcze 15 lat temu w górnictwie zatrudnionych było przeszło 330 tys. pracowników. Oczywiste jest, że tak duża gałąź polskiej gospodarki „produkuje” stosunkowo dużą liczbę emerytów, którym trzeba wypłacić świadczenia, na które uczciwe zapracowali.

Praca niebezpieczna
Ze strony zwolenników odebrania górnikom uprawnień emerytalnych bardzo często pada również argument jakoby postęp technologiczny sprawił, że praca w kopalniach nie jest już tak ciężka i niebezpieczna jak kiedyś. Tezy tej nie potwierdzają jednak dane dotyczące wypadkowości. Jak czytamy w statystykach Wyższego Urzędu Górniczego w ubiegłym roku zginęło 17 górników oraz 3 pracowników firm zewnętrznych. W sumie w kopalniach węgla kamiennego doszło do ponad 2300 wypadków. Bezpieczeństwo pracy w kopalniach na przestrzeni lat stopniowo się poprawia, jednak jest to proces bardzo powolny. Górnicy rzeczywiście mają dostęp do coraz lepszego sprzętu, ale jednocześnie kopalnie fedrują na coraz głębszych pokładach, a to wiąże się ze znacznym wzrostem różnego rodzaju zagrożeń.

– Jeżeli ktoś czerpie wiedzę o górnictwie z telewizji, gdzie pokazuje się, jak politycy odwiedzają kopalnie, spacerując wysokimi, dobrze oświetlonymi i wentylowanymi chodnikami, to po prostu nie wie, o czym mówi. Żeby mieć choć minimalną świadomość, jak naprawdę wygląda codzienna praca górnika, trzeba odwiedzić przodek chodnikowy, przecisnąć się przez kilka dziur w zaciśniętych wyrobiskach w pyle, wysokiej temperaturze i ciemności – mówi szef SKGWK.

Kto wydobywa?
Zgodnie z zapowiedziami premiera Tuska wygłoszonymi w expose, prawo do górniczej emerytury po zmianach mają posiadać wyłącznie pracownicy pracujący bezpośrednio przy wydobyciu. – Konia z rzędem temu, kto będzie potrafił wyznaczyć, którzy pracownicy są zatrudnieni bezpośrednio przy wydobyciu. Naszym zdaniem przy wydobyciu pracują wszyscy zatrudnieni pod ziemią i na przeróbce mechanicznej węgla. Kopalnia nie będzie funkcjonować np. bez elektryka i ślusarza czy bez pracowników odstawy, którzy odstawiają węgiel z przodka na podszybie i bez telefonisty – podkreśla Jarosław Grzesik.

Łukasz Karczmarzyk

Dodaj komentarz