Solidar Śląsko Dąbrow

Sprawiedliwość według korporacji

Tajne procesy prowadzone w prywatnych sądach, wynajęci prawnicy w charakterze sędziów i niejawne wyroki nakazujące wypłatę miliardowych odszkodowań z pieniędzy podatników na rzecz międzynarodowych korporacji – tak już dzisiaj wygląda tzw. arbitraż inwestycyjny. Jeśli w życie wejdzie umowa TIPP, zostanie on znacząco wzmocniony.

Instrument służący rozstrzyganiu sporów między korporacjami i państwami ISDS (Investor to State Dispute Settlement) to jeden z najbardziej kontrowersyjnych elementów umowy TTIP (Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) negocjowanej przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone. ISDS pozwala wielkim korporacjom pozywać państwa przed prywatne trybunały arbitrażowe i żądać gigantycznych odszkodowań, jeżeli uzna, że jakakolwiek decyzja rządu danego państwa zagroziła jej zyskom.

Korporacje ponad państwami
ISDS nie jest mechanizmem nowym, od dawna funkcjonuje on w bilateralnych umowach zawieranych między poszczególnymi krajami. W teorii ISDS miał stanowić zabezpieczenie inwestycji w krajach rozwijających się z chwiejnym systemem polityczno-gospodarczym i sądowniczym. W praktyce mechanizm ten stał się narzędziem wymuszania realizacji interesów międzynarodowych korporacji. Choć tylko niewielka część procesów toczonych przed trybunałami arbitrażowymi przedostaje się do opinii publicznej, ujawnione przykłady jasno pokazują, do jakich absurdów prowadzi ten mechanizm.

W 2012 roku francuski koncern Veolia działający również w naszym kraju pozwał rząd Egiptu za podniesienie płacy minimalnej, co spowodowało podwyższenie kosztów funkcjonowania korporacji. Ekwador musiał zapłacić ponad 1,5 mld dolarów za zerwanie kontraktu z koncernem naftowym Occidental Petroleum, mimo że ten wcześniej kilkakrotnie łamał ekwadorskie prawo, co stało się powodem wypowiedzenia umowy przez ekwadorskie władze. 1,5 dolarów to roczny budżet tego kraju przeznaczany na edukację.

Straty moralne i wirtualne zyski
Przedmiotem pozwów w mechanizmie ISDS mogą być nie tylko rzeczywiste straty korporacji, ale również szacunkowe zyski, jakie spodziewała się osiągnąć. Libia niedawno przegrała proces z firmą turystyczną z Kuwejtu i musiała zapłacić na jej rzecz odszkodowanie w wysokości 935 mln dolarów. 30 mln z tej sumy stanowiły tzw. „straty moralne”, zaś 900 mln USD utracone zyski, które firma teoretycznie mogła osiągnąć. Rzeczywista wartość inwestycji kuwejckiej firmy wynosiła 5 mln dolarów, a związane z nią prace budowlane nigdy się nie rozpoczęły.

Ofiarą arbitrażu inwestycyjnego nie padają jednak jedynie egzotyczne, słabo rozwinięte kraje, takie jak Libia czy Ekwador. Od 2012 roku przed trybunałem arbitrażowym toczy się spór tytoniowego koncernu Philip Morris z Australią, której rząd nakazał wprowadzenie opakowań papierosów opatrzonych zdjęciami ukazującymi skutki palenia. Niemcy zostały pozwane przez szwedzki koncern energetyczny Vattenfall za straty spowodowane decyzją o wycofaniu się tego kraju z energetyki atomowej.

Sprywatyzowana sprawiedliwość
Postępowania przed trybunałami arbitrażowymi są całkowicie tajne. Niejawne są również wyroki, mimo że zasądzone w nich odszkodowania są wypłacane z pieniędzy podatników. W trybunałach arbitrażowych nie ma stałych sędziów. Trzyosobowe składy sędziowskie są powoływane ad hoc do konkretnej sprawy. Każda ze stron wybiera jednego sędziego, trzeci jest wybierany wspólnie. Arbitrzy są werbowani spośród prawników wielkich kancelarii specjalizujących się w arbitrażu inwestycyjnym. Tryb ten powoduje, że sędzia w jednym procesie arbitrażowym może być pełnomocnikiem korporacji w innym postępowaniu.

Miliardowe odszkodowania
W Polsce mechanizm ISDS działa od początku lat 90. ubiegłego wieku na mocy bilateralnych umów z innymi krajami. Jak wynika z raportu organizacji obywatelskiej Friends of the Earth, pt. „Ukryte koszty umów handlowych UE”, od 1994 do 2014 roku przeciwko Polsce toczyło się co najmniej 16 postępowań w ramach mechanizmu ISDS. Tylko w 2014 roku Polska broniła się przed roszczeniami opiewającymi na kwotę 8,5 mld zł. Z kolei według statystyk UNCTAD (United Nations Conference on Trade and Development), agendy ONZ zajmującej się m.in. arbitrażem inwestycyjnym, Polska zajmuje 8. miejsce na liście najczęściej pozywanych krajów na świecie. Najgłośniejszą sprawą wytoczoną przeciwko Polsce w ramach procedury ISDS był pozew holenderskiej korporacji Eureco, dotyczący prywatyzacji PZU. W jego wyniku nasz kraj wypłacił odszkodowanie w wysokości prawie 5 mld zł.

Obecnie możemy jeszcze wycofać się z umów zawierających mechanizm ISDS. W lutym tego roku taką decyzję zapowiedział wiceminister skarbu państwa Mikołaj Wild. Zupełnie inaczej będzie, jeśli ISDS znajdzie się w umowie TTIP negocjowanej przez Unię Europejską i USA. Wypowiedzenie tej umowy będzie praktycznie niemożliwe.

Łukasz Karczmarzyk
źródło foto: flickr.com/Global Justice Now

Dodaj komentarz