Solidar Śląsko Dąbrow

Solidarność w Warbusie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W maju w spółce przewozowej Warbus w Jastrzębiu-Zdroju powstała Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność. Do związku należy już ponad 70 proc. załogi.

Pracownicy założyli Solidarność, gdy okazało się, że pojawiły się nieścisłości w naliczeniu pierwszej wypłaty. – Kiedy zorientowaliśmy się, że w wynagrodzeniach są pomyłki, zorganizowaliśmy spotkanie z pracownikami i zaczęliśmy zastanawiać się, co w tej sytuacji zrobić. Ludzie zdecydowali, że najlepiej założyć związek, który w imieniu całej załogi zwróci się do pracodawcy o wyjaśnienia. Stwierdzili, że nie ma sensu, żeby każdy chodził do niego sam – mówi Barbara Figurska, przewodnicząca nowo utworzonej komisji zakładowej „S”. Po interwencji związkowców dział księgowości przyznał się do błędów i cała sprawa została bardzo szybko załatwiona. Wypłaty zostały przeliczone ponownie, a różnice skorygowano.

Związek zwrócił się też do pracodawcy o rozpoczęcie rozmów płacowych. – Wynagrodzenia w spółce są niskie, kierowcy z nadgodzinami dostają w granicach 2100 zł  na rękę, obawiamy się, że za takie pieniądze nie będą chcieli jeździć i zaczną się zwalniać, co już miało miejsce po pierwszej wypłacie w miesiącu maju – dodaje Barbara Figurska.

Warbus to spółka z siedzibą w Warszawie. W oddziale w Jastrzębiu-Zdroju zatrudnia ponad czterdziestu pracowników. Przewoźnik wygrał przetarg na obsługę Międzygminnego Związku Komunikacyjnego w Jastrzębiu-Zdroju, którą realizuje od 1 kwietnia. Część zadań zleca jastrzębskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacji Miejskiej. Dla tego przewoźnika wejście na rynek nowej firmy oznaczało zwolnienia. Jak informuje Grzegorz Sztymala, przewodniczący Solidarności w PKM, pracę w spółce straciło 51 osób, głównie kierowcy. Na przejście do nowego pracodawcy zdecydowało się tylko 18 z nich. – Ludziom nie odpowiadały warunki płacowe zaproponowane przez firmę Warbus – mówi. Część pracowników, którzy przeszli z PKM do nowego pracodawcy, należała do Solidarności, wśród nich Barbara Figurska. – Pracownicy mieli świadomość, że jak się nie zorganizują, to nic nie wygrają. Dobrze, że założyli związek. Będą patrzeć pracodawcy na ręce i nie pozwolą się wykorzystywać – dodaje przewodniczący Solidarności w PKM.

aga
źródło foto:commons.wikimedia.org/Świerzaq9

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.