Solidar Śląsko Dąbrow

Samorządowcy popierają górników i krytykują rządowy program

Samorządowcy z tych miast, w których funkcjonują kopalnie przeznaczone do likwidacji popierają protesty pracowników, związkowców i mieszkańców. Krytykują też rządowy program restrukturyzacji górnictwa.

Włodarze miast i gmin zagrożonych skutkami zapowiedzianej przez rząd likwidacji kopalń spotkali się 12 stycznia w Katowicach z przedstawicielami Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego. – Pogląd na proponowany program restrukturyzacji górnictwa mamy praktycznie rzecz biorąc taki sam – podkreślił po zakończeniu spotkania Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

– Będziemy popierali związki i pracowników, którzy bronią swoich miejsc pracy, bo decyzja o likwidacji kopalń jest negatywna i krzywdząca zarówno dla Bytomia, jak i dla pozostałych gmin oraz dla całego regionu – powiedział Damian Bartyla, prezydent Bytomia. Podkreślił, że w tym mieście w wyniku restrukturyzacji  zlikwidowanych zostało 50 tys. miejsc pracy. – Bytom należy do najbardziej problemowych miast powyżej 100 tys. mieszkańców w całej Unii Europejskiej. Likwidacja ostatniego dużego zakładu pracy będzie miała katastrofalne skutki w wymiarze ekonomicznym i społecznym – powiedział prezydent Bytomia. Zdaniem samorządowców likwidacja kopalń oznacza degradację całych miejscowości. – Zamknięcie kopalni spowoduje dramat. Skutki finansowe będą dla lokalnej społeczności ogromne – podkreśliła Grażyna Dziedzic, prezydent Rudy Śląskiej będącej największą gminą górniczą w Europie.

– Nie wyobrażam sobie, żeby doszło do tak kategorycznego i zdecydowanego działania ze strony rządowej, żeby doprowadzić do likwidacji kopalni – dodała Cecylia Ślusarczyk, burmistrz Brzeszcz. Podkreśliła, że protest mieszkańców gminy i pracowników kopalni zaostrza się. – W tej chwili pod ziemią jest ok. 1200 górników. Program naprawczy, który był wdrażany przez ostatnie półtora roku wskazuje na to, że ta kopalnia może być rentowna. Tym bardziej, że w ostatnim czasie zainwestowano w nią od 250 do 300 mln zł – powiedziała.

Zdaniem prezydent Zabrza Małgorzaty Mańki-Szulik trzeba zrobić krok do tyłu, ponieważ dobry program naprawczy został już wcześniej przygotowany dla każdej z kopalń i to właśnie te programy powinny zostać wdrożone, co umożliwiłoby uratowanie miejsc pracy. – Każde z naszych śląskich miast przeżyło już program restrukturyzacji. Zabrze pamięta 24 proc. bezrobocia. To nie jest wyjście otworzyć granice i powiedzieć młodym ludziom: radźcie sobie. Chcemy budować kraj, który stoi na wartościach i jest dobrze zorganizowany również w obszarze przemysłu – podkreśliła prezydent Zabrza.

aga
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.