Sąd przyznał rację pracownikowi. Lawina ruszyła
Kolejni pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Bytomiu wchodzą na drogę sądową, by walczyć o dodatek motywacyjny. To pokłosie sprawy wygranej przez przewodniczącego „Solidarności” działającej w tej instytucji Henryka Stawskiego.
Dokładnie dwa lata temu wszedł w życie rządowy program „Dofinansowanie wynagrodzeń pracowników jednostek organizacyjnych pomocy społecznej w postaci dodatku motywacyjnego na lata 2024-2027”, który podzielił pracowników ośrodków pomocy społecznej na lepszych i gorszych. To znaczy na tych, którzy taki dodatek w wysokości 1000 zł miesięcznie zaczęli otrzymywać, i na tych, którzy zostali pominięci. Jak informuje Henryk Stawski, w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Bytomiu pracowało wówczas ok. 350 osób, a dodatek przyznano ok. 290 pracownikom. – Pominięci pracownicy mieli ogromne poczucie niesprawiedliwości. Interweniowaliśmy u prezydenta miasta, pisaliśmy pisma do pracodawcy, ale otrzymywaliśmy wymijające odpowiedzi bez żadnych konkretów. Pracownicy obawiali się reakcji pani dyrektor i nie chcieli iść do sądu, więc ja to zrobiłem. Chciałem przetrzeć ten szlak i skłonić innych, żeby zrobili to samo – mówi Henryk Stawski.
Sprawę rozpatrywał Sąd Rejonowy w Bytomiu, który 13 kwietnia wydał wyrok korzystny dla przewodniczącego „Solidarności” w ośrodku. – Sąd jednoznacznie uznał, że dodatek motywacyjny należy się wszystkim pracownikom, którzy wykonują zadania wskazane w ustawie o pomocy społecznej, a pominięcie części z nich, jest niezgodne z zasadami sprawiedliwości społecznej – podkreśla związkowiec. Zaznacza, że złożony przez niego pozew dotyczył wypłaty części należnej mu kwoty. Był to tzw. pozew rozszerzony, który po zapadnięciu korzystnego wyroku, otwiera drogę do starania się o resztę pieniędzy. Pracodawca złożył apelację w Sądzie Okręgowym w Katowicach, ale nie została ona jeszcze rozpatrzona.
Ten wyrok zachęcił innych pracowników ośrodka do działania. Coraz więcej osób zamierza walczyć o równe traktowanie. Pracownicy domagają się wyrównania dodatku od 1 lipca 2024 roku i wypłacania tego świadczenia do końca 2027 roku, czyli do momentu obowiązywania rządowego programu. – Praca w ośrodku jest bardzo ciężka, a zarobki kiepskie. Te dodatkowe pieniądze mogą stanowić spory zastrzyk gotówki, przecież ludzie pracują po to, żeby utrzymać swoje rodziny. Chodzi też o zwykłą sprawiedliwość – zaznacza szef „Solidarności” w MOPR w Bytomiu. Pracownicy, którzy są członkami „Solidarności”, mają zapewnioną pełną pomoc prawną. W ich imieniu związkowy prawnik występuje z przedsądowymi wezwaniami do zapłaty. Jeśli pracodawca nie wypłaci pieniędzy, kolejnym krokiem będą pozwy sądowe.
Henryk Stawski podkreśla, że kolejni pracownicy zapisują się do związku, prosząc o wsparcie prawnika. – Oczywiście tę pomoc otrzymują, ale na tym się nie kończy. Rozmawiamy z nimi o tym, jak działa związek zawodowy, przedstawiamy ofertę benefitów, informujemy, że składkę związkową mogą odliczyć od podatku. Wiele osób uświadamia sobie, że nawet płacąc składkę, finansowo wyjdzie na plus, nie mówiąc o tym, co najważniejsze, czyli o ochronie prawnej – podkreśla przewodniczący.
W Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Bytomiu obecnie zatrudnionych jest ok. 300 pracowników.
aga
