Solidar Śląsko Dąbrow

Prawdziwy obraz „złotego wieku”

2,8 mln Polaków żyje w skrajnym ubóstwie. W co dwudziestym gospodarstwie domowym brakuje pieniędzy na jedzenie. Choć nasz kraj co roku odnotowuje wzrost gospodarczy, obszary biedy stale się powiększają.

Jak wynika z opublikowanego w grudniu przez Główny Urząd Statystyczny raportu „Jakość życia w Polsce”, 7,4 proc. polskich rodzin osiąga dochody poniżej minimum egzystencji. To kryterium skrajnego ubóstwa obliczane co roku przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, uwzględniające tylko te potrzeby, których zaspokojenie nie może być odłożone w czasie, bo skutkowałoby to biologicznym wyniszczeniem. 5,4 proc. rodzin w Polsce osiąga dochody, które nie pozwalają zaspokoić nawet tak podstawowej potrzeby jak zakup jedzenia. Według danych GUS w skrajnej biedzie w 2014 roku żyło 2,4 mln osób, natomiast w gospodarstwach domowych poniżej tzw. granicy ubóstwa relatywnego, czyli takich, gdzie wydatki wynosiły mniej niż 50 proc. średnich wydatków ogółu gospodarstw domowych – ok. 6,2 mln osób.

Liczba gospodarstw domowych funkcjonujących poniżej minimum egzystencji rośnie nieprzerwanie od 2008 roku. W tym czasie zwiększyła się ona o ok. 600 tys. osób. – Raport ten nie pozostawia złudzeń. Bieda w Polsce, w tym ta skrajna, rozrasta się, zamiast się zmniejszać. Te dane dobitnie potwierdzają, że zarówno w kampanii prezydenckiej, jak i parlamentarnej politycy Platformy i PSL-u byli wyraźnie oderwani od rzeczywistości, skoro dysponując takimi danymi, które precyzyjnie pokazują rozlewanie się ubóstwa w Polsce w ostatnich latach, mówili o „złotym wieku” – wskazuje dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego.

Na ubóstwo najbardziej narażone są dzieci i młodzież. W 2014 roku co dziesiąte dziecko w Polsce żyło poniżej progu minimum egzystencji. Osoby poniżej 18 roku życia stanowiły prawie jedną trzecią populacji zagrożonej skrajną biedą. Jeśli chodzi o typ gospodarstwa domowego ubóstwo najczęściej dotyka rodziny wielodzietne. W ubiegłym roku w skrajnej biedzie żyło aż 27 proc. małżeństw z czwórką i większą liczbą dzieci, 11 proc. małżeństw z trójką dzieci, 4,5 proc. małżeństw z dwójką dzieci. Te dane jednoznacznie wskazują na skalę zaniechań poprzedniej ekipy rządzącej w dziedzinie polityki prorodzinnej.

Jak wskazuje dr Kuźmiuk, powiększenie się obszaru ubóstwa w naszym kraju za czasów rządów koalicji PO-PSL nastąpiło pomimo trwającego w tym okresie wzrostu gospodarczego. – Ten skumulowany wzrost mierzony wielkością przyrostu PKB za okres 2008-2015 wyniósł ponad 23 proc i jest jednym z najwyższych pośród krajów Unii Europejskiej. Ponadto w tym samym czasie Polska wykorzystała blisko 100 mld euro środków z budżetu UE na lata 2007-2013 – podkreśla ekonomista.

Warto pamiętać, że powyższe wyliczenia ujmują jedynie rodziny najbiedniejsze, których nie stać nawet na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Tymczasem jak pokazuje raport GUS, sytuacja finansowa gospodarstw domowych w Polsce, nawet jeżeli osiągane przez nie dochody przekraczają progi ubóstwa, pozostawia wiele do życzenia. Niemal co piąty Polak mieszka w za małym, przeludnionym mieszkaniu. Prawie co dziesiąty lokal mieszkalny jest pozbawiony ubikacji z bieżącą wodą lub łazienki wyposażonej w prysznic czy wannę. Ponad 34 proc. młodych Polaków między 25 a 34 rokiem życia wciąż mieszka z rodzicami.

Niskie dochody osiągane przez wielu z nich sprawiają, że własne mieszkanie, założenie rodziny i normalne, samodzielne życie pozostają tylko w sferze marzeń. Niemal 40 proc. Polaków nie może sobie pozwolić na choćby tygodniowy wypoczynek poza miejscem zamieszkania raz do roku. Co drugiej rodziny w naszym kraju nie stać na pokrycie jakiegokolwiek nieoczekiwanego wydatku.

Łukasz Karczmarzyk

Dodaj komentarz