Pracownicy ZUS mówią: dość
2 kwietnia w samo południe kilkuset pracowników chorzowskiego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazało swoją determinację i solidarność ze związkowcami, którzy od wczoraj okupują siedzibę centrali ZUS w Warszawie. Protestujący domagają się od pracodawcy realnych podwyżek wynagrodzeń i przestrzegania zasad dialogu społecznego.
Pracownicy na kilkanaście minut wstrzymali się od pracy i zgromadzili się przed budynkami chorzowskiego oddziału ZUS, aby wyrazić swoją solidarność i przekazać wsparcie protestującym w siedzibie centrali ZUS w Warszawie W rękach trzymali kartki z literami układającymi się w hasło: „Popieramy”. – To była spontaniczna akcja. Ludzie mają już dość, miarka się przebrała. Brakuje etatów, mamy coraz więcej zadań, za którymi nie idą dodatkowe środki – mówi Damian Eksterowicz, przewodniczący „Solidarności” w ZUS Chorzowie.



Decyzja związkowców o pozostaniu w budynku zapadła po fiasku rozmów płacowych. Równocześnie zawiązany został Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy. – Pracodawca przyszedł na te rozmowy nieprzygotowany, lekceważąc stronę społeczną. Na początku zaproponował 170 zł brutto podwyżki średnio na etat, potem 200 zł. To zdecydowanie za mało – mówi Damian Eksterowicz. – Czekamy na rozmowy z ministrem finansów w sprawie pozyskania dodatkowych środków na wzrost płac lub przesunięcia pieniędzy w ramach ZUS – dodaje.
Jak zaznacza przewodniczący, pracodawca ignoruje stronę społeczną i nie uznaje sporu zbiorowego, który trwa od października ubiegłego roku. – Wybiórczo akceptuje tylko niektóre zapisy tego sporu, pomijając te, które dotyczą podwyżek płac – dodaje związkowiec.
2 kwietnia podobne akcje poparcia odbyły się także przed oddziałami ZUS w innych miastach Polski i naszego regionu, m.in. w Sosnowcu i w Tarnowskich Górach.
aga
