Pracownicy budżetówki oburzeni propozycją rządu
Rząd chce, aby wzrost płac w budżetówce w 2026 roku wyniósł 3 proc. , czyli był taki sam jak wprzypadku płacy minimalnej. Trzy reprezentatywne centrale związkowe: NSZZ „Solidarność”, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych we wspólnym wystąpieniu skierowanym pod koniec maja do ministra finansów zaproponowały, aby wynagrodzenia w sferze budżetowej wzrosły od 1 stycznia 2026 rok o co najmniej 12 proc.
Reprezentanci strony związkowej formułując swoje postulaty, zwracali uwagę na bardzo wysoki poziom inflacji w Polsce. Wskazywali, że skumulowany wzrost cen w latach 2022–2024 przekroczył 32 proc. Podkreślali, że obok rosnących kosztów życia i spadku siły nabywczej wynagrodzeń rosła też luka płacowa między sferą budżetową, a innymi sektorami gospodarki, co powoduje coraz większe problemy z utrzymaniem wykwalifikowanych kadr w instytucjach publicznych.
– Postulowana przez nas podwyżka o 12 proc. to w gruncie rzeczy próba zahamowania odpływu wykwalifikowanych kadr z instytucji publicznych. Propozycja podwyżki płac w budżetówce o 3 proc. to jest jakiś żart. To nie jest żadne tanie państwo. To jest dziadowskie państwo – komentuje Edyta Odyjas, wiceprzewodnicząca śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” i liderka struktur związku sądownictwie i prokuraturze. – Mamy już dosyć głodzenia budżetówki. Jeśli rząd myśli, że będziemy się temu biernie przyglądać, to grubo się myli – dodaje.
– Dzisiaj znaczna część pracowników budżetówki po 10, czy 20 przepracowanych latach zarabia niewiele więcej od płacy minimalnej. Kompetentni, doświadczeni pracownicy rzucają papierami i szukają innej pracy, bo po prostu nie są w stanie utrzymać swoich rodzin. A młodzi? Przychodzą, zderzają się z rzeczywistością i uciekają. Braki kadrowe w wielu instytucjach sięgają kilkudziesięciu procent – wylicza Odyjas.
Przypomina, że problem niskich płac w budżetówce dotyka wszystkich wszystkich obywateli w różnych obszarach, bo przekłada się na poziom nauki w szkołach, poziom i jakość obsługi w urzędach, w wymiarze sprawiedliwości, bezpieczeństwo na drogach i w przestrzeniu publicznej. – Silne państwo to takie, w którym obywatele mają dostęp do wysokiej jakości usług publicznych. Tego nie da się zbudować bez odpowiednio wynagradzanych pracowników – podkreśla Edyta Odyjas.
ny
