Solidar Śląsko Dąbrow

Powrót do normalności

Poczta Polska wygrała przetarg na obsługę przesyłek sądowych w latach 2016-2018. To dobra wiadomość zarówno dla pracowników narodowego operatora pocztowego, jak i dla osób zatrudnionych w sądownictwie.

W postępowaniu przetargowym przeprowadzonym przez Centrum Zakupów dla Sądownictwa Poczta Polska zdobyła 98 punktów na 100 możliwych, podczas gdy Polska Grupa Pocztowa należąca do firmy InPost uzyskała zaledwie 68 punktów. Narodowy operator pocztowy zaproponował cenę znacznie niższą od prywatnego konkurenta. Oferta Poczty opiewała na nieco ponad 293 mln zł, podczas gdy PGP wyceniła swoje usługi na 475,6 mln zł.

Cena nie była jednak jedynym kryterium branym pod uwagę w postępowaniu przetargowym. O wyborze PP zdecydowała również jakość świadczonych usług oraz tzw. klauzule społeczne. W Poczcie Polskiej podstawową formą zatrudnienia jest umowa o pracę. Tymczasem zdecydowana większość pracowników PGP pracuje na umowach śmieciowych.
Jak przekonuje Bogumił Nowicki, przewodniczący Solidarności pracowników Poczty Polskiej, wygrana w przetargu na obsługę przesyłek sądowych to bardzo dobra wiadomość dla załogi PP. – To gwarancja sporego dopływu gotówki dla naszej firmy. Konsekwencją niekorzystnego dla Poczty Polskiej wyniku poprzedniego przetargu na obsługę sądów były spore redukcję zatrudnienia. Odzyskanie tego kontraktu daje szansę nie tylko na utrzymanie obecnej liczby pracowników, ale również, w naszej ocenie, spowoduje konieczność zatrudnienia nowych pracowników – zaznacza przewodniczący.

Poprzedni przetarg rozpisany przez Centrum Zakupów dla Sądownictwa na lata 2014-2015 wygrała Polska Grupa Pocztowa nie posiadająca zbyt wielu własnych placówek na terenie kraju. W efekcie korespondencja sądowa zamiast do skrzynek pocztowych obywateli trafiała do punktów odbioru urządzanych w kioskach, osiedlowych sklepikach, a nawet sklepach monopolowych. – To była po prostu kompromitacja wymiaru sprawiedliwości – mówi Edyta Odyjas, przewodnicząca Solidarności pracowników sądownictwa. – Przez ogromny bałagan w doręczaniu przesyłek sądowych w ostatnich latach wiele spraw spadało z wokandy, postępowania sądowe się wydłużały, a my mieliśmy mnóstwo dodatkowej pracy. W wielu sądach liczba reklamacji związanych z niedoręczonymi przesyłkami była tak duża, że trzeba było delegować do ich obsługi pracownika, który nie zajmował się niczym innym. Oczywiście nie pociągało to za sobą ani zwiększenia liczby etatów, ani wzrostu wynagrodzeń. Zdarzało się również, że pracownicy na polecenie przełożonych sami doręczali przesyłki. Dla nas powrót do współpracy z Pocztą Polską to po prostu powrót do normalności – podkreśla przewodnicząca sądowniczej Solidarności.

łk
źródło foto:commons.wikimedia.org/Henryk Borawski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.