Solidar Śląsko Dąbrow

Pomnik nieudolności i niegospodarności

Modernizacja Stadionu Śląskiego znajdzie swój finał w prokuraturze. Do tej pory inwestycja  pochłonęła już ponad 600 mln zł. Na jej dokończenie potrzeba jeszcze co najmniej 200 mln zł. Najwyższa Izba Kontroli prześwietliła przebudowę stadionu. Wnioski kontrolerów są porażające.  – NIK skieruje zawiadomienie do prokuratury dotyczące niegospodarności urzędników odpowiedzialnych za przebudowę Stadionu Śląskiego oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy budowlanej związanej z awarią łączników lin – mówi Przemysław Witek, rzecznik prasowy katowickiej delegatury NIK.

Prace na Stadionie Śląskim rozpoczęto w 1994 roku. Według początkowych szacunków, cały koszt modernizacji miał się zamknąć w kwocie 289,8 mln zł, z czego koszt budowy zadaszenia trybun miał wynieść 125,4 mln zł. Stadion Śląski miał być pierwszym stadionem gotowym na EURO 2012. Jednak w czasie podnoszenia konstrukcji zadaszenia w połowie lipca 2011 roku doszło do pęknięcia dwóch staliwnych elementów konstrukcji nośnej, tzw. krokodyli, wskutek czego Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Chorzowie wydał decyzję o wstrzymaniu robót. – W rezultacie, po sześciu latach budowy zadaszenia i elementów infrastruktury Województwo Śląskie wciąż nie ma gotowego stadionu, a koszt dokończenia budowy ma wynieść dalszych 217 mln zł – czytamy w raporcie pokontrolnym NIK.

Niezrozumiała zmiana projektanta
W 2005 roku wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. Urząd Marszałkowski dysponował projektem zadaszenia widowni stadionu „Saturn 2005” wykonanym przez biuro projektowe TB Badora Sp. z o.o. 22 kwietnia prezydent Chorzowa wydał pozwolenie na budowę. W połowie 2007 roku  Zarząd Województwa Śląskiego kierowany przez marszałka Janusza Moszyńskiego, związanego wówczas z Platformą Obywatelską zaczął jednak podejmować działania zmierzające do zmiany projektanta zadaszenia nad chorzowskim obiektem. W tym celu zlecono wykonanie ekspertyz podważających bezpieczeństwo pierwotnego projektu. Opracowania przygotowane przez ekspertów Politechniki Wrocławskiej i Krakowskiej wskazały, że projekt „Saturn 2005” nie spełnia wymogów bezpieczeństwa.

Jak wskazuje NIK, oba dokumenty były nierzetelne. Co więcej, Urząd Marszałkowski nie poinformował autorów projektu o zleceniu ekspertyz, wnioski z nich płynące zostały za to niezwłocznie opublikowane w prasie. – Zarząd Województwa Śląskiego bez merytorycznego uzasadnienia odstąpił od realizacji projektu zadaszenia trybun Stadionu w Chorzowie według projektu „Saturn 2005”. Jest to tym bardziej niezrozumiałe, że projekt biura TB Badora został już zatwierdzony i uzyskał pozwolenie na budowę. Został również pozytywnie zaopiniowany przez Instytut Techniki Budowlanej pod kątem wytrzymałości na obciążenie śniegiem, a w 2006 roku zorganizowano dwa przetargi na jego wykonanie – wskazuje rzecznik katowickiej delegatury NIK.

Biuro TB Badora pełną treść krakowskich i wrocławskich ekspertyz otrzymało dopiero 2 stycznia 2008 roku, czyli ponad półtora miesiąca po publikacjach prasowych na ten temat. 6 dni później Zarząd Województwa Śląskiego podjął  uchwałę o wszczęciu procedury wyboru nowego projektanta dachu na chorzowskim obiekcie, nie dając autorom „Saturna 2005” szans na obronę swojego projektu.

Nowy i droższy projekt
Kilka dni później nowy marszałek województwa Bogusław Śmigielski, obecny senator PO, zlecił zaprojektowanie zadaszenia nad Stadionem Śląskim niemieckiej spółce GMP Architekten. Odbyło się to z wolnej ręki, bez żadnej procedury przetargowej, co, jak wskazują kontrolerzy NIK, stanowi naruszenie przepisów o zamówieniach publicznych. Warto zaznaczyć, że o ile projekt TB Badora kosztował 2,5 mln zł, za nowy projekt marszałek zapłacił niemieckiej spółce już 16 mln zł. Nieporównywalnie większe były też koszty realizacji drugiego projektu. Wykonanie zadaszenia według autorstwa GMP miało kosztować 174 mln zł. Koszt robót przy realizacji „Saturna 2005” był o 55 mln zł niższy. Jak wskazują autorzy raportu NIK, tylko w związku z nieuzasadnioną zmianą projektanta Urząd Marszałkowski w niegospodarny sposób wydał ok. 68 mln zł.

Kolejny zarzut kontrolerów dotyczy sposobu weryfikacji poprawności obu projektów zadaszenia. W przypadku projektu polskiej firmy urząd marszałkowski  mimo posiadania  zatwierdzonego projektu budowlanego oraz koreferatu i innych specjalistycznych opinii, zlecał kolejne ekspertyzy, aż do odstąpienia od jego realizacji. Natomiast przy projekcie GMP weryfikacji nie było żadnej. Nie sprawdzono nawet wytrzymałości konstrukcji na obciążenie śniegiem. – Mimo iż projekt GMP miał wytrzymywać takie same warunki atmosferyczne co projekt „Saturn 2005”, Urząd nie podjął żadnych czynności w celu weryfikacji przyjętych przez projektanta założeń. Jak podał w wyjaśnieniach ówczesny Marszałek Województwa Śląskiego, zaniechanie weryfikacji projektu GMP było motywowane przekonaniem, iż autor projektu „to podmiot o znanej renomie, posiadający stosowne doświadczenie, wiedzę i umiejętności” – czytamy w raporcie NIK.

Pęknięcie „krokodyli”
Sprawdzać Urząd Marszałkowski zaczął dopiero po słynnej awarii z „krokodylami”.  W jej wyniku konieczne było wstrzymanie budowy, co spowodowało dalsze opóźnienie inwestycji i wzrost kosztów. Urząd Marszałkowski musiał wydać jak dotąd kolejne 18 mln zł na dodatkowe ekspertyzy zmiany w dokumentacji projektowej czy zabezpieczenie placu budowy. Kwota ta z dnia na dzień rośnie.  

Według analizy Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego przyczyn awarii było kilka. Elementy, które uległy uszkodzeniu nie miały odpowiednich parametrów materiałowych, były niedokładnie zmontowane, a sam projekt zadaszenia zawierał błędy. Zdaniem NIK część przyczyn awarii można było wyeliminować, gdyby inżynier kontraktu rzetelnie wykonywał swoje obowiązki.

Na razie nie wiadomo, czy i kiedy Stadion Śląski zostanie dokończony. Na specjalnej konferencji prasowej zwołanej 15 kwietnia już po publikacji raportu NIK, członek zarządu województwa śląskiego odpowiedzialny za modernizację obiektu poinformował, że województwo gromadzi na razie dokumenty dotyczące roszczeń wobec byłego wykonawcy, które mają sięgnąć nawet 100 mln zł.  
 

Łukasz Karczmarzyk

 

Dodaj komentarz