Pocztowcy nie przerywają protestu
Już 10. dzień trwa protest związkowców z Poczty Polskiej. Zbliżający się weekend przedstawiciele „Solidarności” i innych organizacji związkowych działających w Poczcie Polskiej spędzą w sali negocjacyjnej znajdującej się w siedzibie głównej spółki w Warszawie.
– Zostajemy i wciąż czekamy na rozmowy z pracodawcą. Nic się nie zmienia w każdej chwili jesteśmy w stanie przystąpić do negocjacji – informuje Marcin Gallo, wiceprzewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej.
Związkowcy rozpoczęli protest 12 lutego po fiasku rozmów z przedstawicielami zarządu firmy na temat nowego Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Dotychczas obowiązujący układ pracodawca wypowiedział w sierpniu zeszłego roku. Równocześnie jednostronnie, bez uzgodnienia ze stroną społeczną, przygotował propozycje nowych zapisów ZUZP, które są dla pracowników niekorzystne. Jeśli do końca stycznia porozumienie w sprawie Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy nie zostanie osiągnięte, wówczas w życie wejdzie regulamin wynagradzania. Jeśli tak się stanie, warunki pracy w firmie ulegną pogorszeniu. Związkowcy się na to nie godzą i walczą m.in. o utrzymanie dodatków stażowych oraz nagród jubileuszowych. Jeden z postulatów dotyczy ustalenia wysokości najniższego wynagrodzenia w Poczcie Polskiej na wysokości równej co najmniej płacy minimalnej.
Jednak pracodawca robi wszystko, by do negocjacji nie doszło. Jednym z przykładów takiego postępowania jest zmiana miejsca rozmów na budynek oddalony o 4 km od sali negocjacyjnej, w której związkowcy przebywają.
Przedstawiciele organizacji związkowych chcą rozmawiać także z pracodawcą o trudnej sytuacji Poczty Polskiej i planowanych redukcjach etatów. W ich ocenie działania podejmowane przez zarząd PP doprowadzą do wyeliminowania operatora z rynku.
Pod koniec ubiegłego roku PP zatrudniała ponad 59 tys. pracowników.
aga
źródło foto: OM NSZZ „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej/fb
