Solidar Śląsko Dąbrow

Plany niezłe, ale związkowcy czekają na konkrety

Celem reformy jest wprowadzenie cykliczności etapów szkolnych, m.in. poprzez wzmocnienie edukacji wczesnoszkolnej i powrót do czteroletniego liceum ogólnokształcącego – mówiła minister edukacji Anna Zalewska podczas konferencji „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra zmiana”, zorganizowanej 27 czerwca w Toruniu.

Nauczanie w ośmioletnich szkołach powszechnych podzielone zostanie na dwa etapy. W klasach I-IV będzie obowiązywał poziom podstawowy, przy czym w klasie IV pojawi się wprowadzenie do poszczególnych przedmiotów. Ma to ułatwić dzieciom przechodzenie z etapu nauczania wczesnoszkolnego do nauczania przedmiotowego. Natomiast w klasach V-VIII realizowany będzie poziom gimnazjalny.

Jak zaznaczyła szefowa resortu edukacji, polska szkoła ulegnie całkowitej zmianie. Stanie się miejscem, w którym uczeń będzie spędzał więcej czasu. – Za kilka lat wreszcie rodzic zawiezie o godzinie 8. dziecko do szkoły i odbierze je o godz. 15, 16, po obiedzie, po zajęciach dodatkowych i z odrobionymi lekcjami – zapowiedziała.

Ewolucja zamiast rewolucji
Reforma ruszy w roku szkolnym 2017/2018. Prezentując jej założenia, Anna Zalewska zapewniała, że zmiany wprowadzane będą stopniowo – ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie, jak to miało miejsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat. – Nauczyciele, rodzice i uczniowie mają tego procesu w ogóle nie zauważyć – powiedziała.

Dzieci, które we wrześniu 2017 roku pójdą do pierwszych klas, rozpoczną już naukę w ośmioletnich szkołach powszechnych. Uczniowie, którzy wtedy powinni przejść do gimnazjów, będą kontynuowali edukację w VII klasach szkół powszechnych. W ten sposób w ciągu trzech kolejnych lat wygaszone zostaną gimnazja. – Chcemy, żeby w 2017 roku pojawiły się dwa nowe roczniki. Klasa pierwsza szkoły powszechnej, która będzie miała całą podstawę programową 12-letnią, nową i jednocześnie klasa 7, którą będzie już tą klasą nie aplikującą do gimnazjum – podkreśliła Zalewska. W okresie przejściowym nauka w klasach VII i VIII możliwa będzie w budynkach gimnazjów. – Docelowo po trzech latach będą to rzeczywiście szkoły powszechne ośmioletnie, które będą mogły realizować swoje zadania w jednym, dwóch lub trzech budynkach – dodała. Nowa rekrutacja do liceów i techników po raz pierwszy przeprowadzona zostanie w roku szkolnym 2019/2020.

W ciągu kilku lat zmianie ma ulec nie tylko struktura polskiej szkoły, ale także jakość nauczania. Stopniowo wprowadzone zostaną nowe podstawy programowe, uczniowie będą mieli więcej godzin historii, objęci zostaną programem rozwoju czytelnictwa. Nacisk położony zostanie nie tylko na edukację, ale również na wychowywanie .

Zapomnieli o nauczycielach?
W ocenie Ryszarda Proksy, przewodniczącego Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność, założenia reformy systemu edukacji na razie są zbyt ogólne. Brakuje szczegółów dotyczących realizacji, w dodatku zapomniano o pracownikach szkół. – Czekamy na konkretne projekty, które mają ukazać się w sierpniu i we wrześniu. Jako związek zawodowy martwimy się o miejsca pracy. Reforma będzie wprowadzana w okresie ogromnego niżu demograficznego, co wbrew obietnicom szefowej resortu, może wiązać się ze zwolnieniami nauczycieli – mówi Proksa.

Podkreśla, że prezentując założenia reformy minister nie odniosła się do kwestii zarobków w szkolnictwie. Tymczasem nauczyciele w Polsce są jednymi z najgorzej opłacanych w Europie i jego zdaniem nie można planować zmian w edukacji, pomijając tę kwestię.

Szkolnictwo zawodowe
Diametralnej zmianie ma ulec także szkolnictwo zawodowe. Założenia reformy szkolnictwa zawodowego przedstawione zostały przez minister edukacji 24 czerwca na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W prezentacji uczestniczył również wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki.

Oprócz nauki w liceum i technikum uczeń będzie mógł wybrać naukę w szkole branżowej, która zastąpi szkołę zawodową. Pierwsze szkoły branżowe uruchomione zostaną we wrześniu 2017 roku. Szkoła branżowa będzie szkołą dwustopniową. W ramach trzyletniej szkoły branżowej I stopnia uczeń będzie mógł uzyskać pierwszą kwalifikację zawodową np. mechanika pojazdów samochodowych. Nauka w szkole branżowej II stopnia potrwa 2 lata i zakończy się uzyskaniem drugiej kwalifikacji zawodowej, czyli np. tytułu technika pojazdów samochodowych. Możliwe też będzie zdanie matury zawodowej, na której obowiązkowymi przedmiotami będą: język polski, matematyka i język obcy. Nauka w szkole branżowej nie zamknie drogi na studia. Po maturze będzie można kontynuować edukację na wyższych studiach zawodowych i uzyskać tytuł licencjata.

Nauka teoretyczna w szkole branżowej będzie wspierana doświadczeniem praktycznym u pracodawców. Ważnym elementem reformy ma być także rozwój Centrów Kształcenia Praktycznego. Jeden tego typu ośrodek będzie funkcjonował w każdym powiecie.

Zmiana jest potrzebna
Beata Białowąs, dyrektor naczelna Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach pozytywnie ocenia propozycje odbudowy szkolnictwa zawodowego. – Obecny system nie sprawdza się. Co trzeci uczeń technikum nie zdaje egzaminu zawodowego i nie zdobywa kwalifikacji zawodowych. Kończy szkołę i praktycznie nie ma nic – mówi. Za istotną zmianę uważa wprowadzenie ośmioletniej szkoły powszechnej i szkół branżowych. – Młody człowiek, który pójdzie do szkoły branżowej I stopnia zakończy naukę w wieku 18 lat, a nie 19 tak jak w tej chwili – dodaje.

W ocenie środowiska rzemieślniczego najważniejsze są zapowiedzi dotyczące kształcenia dualnego. – Jeżeli uczeń, pracownik młodociany będzie miał jak najwięcej praktyki u pracodawców, to tylko wyjdzie na jego korzyść. Zdobędzie niezbędne doświadczenie i wiedzę praktyczną – podkreśla Beata Białowąs.

Agnieszka Konieczny
źródło infografikI: materiały MEN

 

Dodaj komentarz