Solidar Śląsko Dąbrow

Pikieta przed tyskim Nexteer

Kilkaset osób pikietowało w czwartek 25 kwietnia przed siedzibą Nexteer Automotive Poland w Tychach w obronie bezprawnie zwolnionego Grzegorza Zmudy, przewodniczącego zakładowej Solidarności. Związkowcy zapowiadają kolejne protesty, jeżeli zarząd spółki nie przywróci Zmudy do pracy.

– To co wyprawia się w tej firmie, jest dobitnym przykładem na to, że żyjemy w państwie bezprawia. Nie może być tak, że prawomocne wyroki polskiego sądu są kompletnie nierespektowane przez zarząd firmy Nexteer, który jest reprezentantem zagranicznego właściciela – mówił podczas pikiety Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

W 2011 roku w tyskim Nexteerze przeprowadzony został legalny strajk ostrzegawczy. Kilka dni później Grzegorz Zmuda został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. Po trwającym kilkanaście miesięcy procesie Sąd Rejonowy w Tychach przywrócił Zmudę do pracy i zasądził na jego rzecz odszkodowanie. 7 lutego wyrok podtrzymał Sąd Okręgowy w Katowicach, oddalając apelację zarządu firmy w tej sprawie. Jednak gdy 11 lutego przewodniczący stawił się w pracy, otrzymał kolejne wypowiedzenie. – Jest sytuacją kuriozalną, że polskie sądy pracy toczą sprawy przez dwa lata, że sądy i prokuratorzy stoją w naszym kraju po stronie silniejszego, tak jak to było za komuny, a nie po stronie tych, którzy walczą o godność i o prawa pracownicze. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której, zarząd firmy jest bezkarny, a ten który jest na dole, ponosi konsekwencje za to, że chce działać dla drugiego człowieka – podkreślił Kolorz.

Jego zdaniem zwolnienie Zmudy było celowym działaniem władz spółki, które ma doprowadzić do zniszczenia działającego w firmie związku zawodowego. – Dlatego mam gorący apel do pracowników Nexteer. Podnieście głowy i nie bójcie się, bo nie ma czego. Jeżeli pracodawca zobaczy, że stoicie za swoim przewodniczącym, to wasze prawa będą respektowane. W przeciwnym razie będą z wami robić, co im się podoba – mówił szef śląsko-dąbrowskiej „S”.

W trakcie pikiety protestujący odczytali petycję skierowaną do prezesa Nexteer Automotive Poland Rafała Wyszomirskiego, w której zażądali natychmiastowego przywrócenia Zmudy do pracy. – Zapowiadamy, że jeśli sytuacja w Nexteer Automotive Poland nie ulegnie zmianie, wtedy, niezależnie od postępowania toczącego się w sądzie pracy, związek podejmie kolejne, znacznie bardziej radykalne działania protestacyjne, których celem będzie skuteczne skłonienie zarządu Nexteer Automotive Poland do poszanowania obowiązującego w Polsce prawa i zasad dialogu społecznego – napisano w petycji.

Nikt z władz spółki nie wyszedł do protestujących, a delegacja związkowców chcąca wręczyć petycję prezesowi spółki nie została wpuszczona na teren zakładu. – Pracodawca najwyraźniej nie rozumie tego, że ten konflikt można zakończyć tylko przy stole negocjacyjnym, bo kiedy kończy się dialog, zostaje już tylko ulica – zaznaczał wiceprzewodniczący śląsko-dąbrowskiej „S” Ryszard Drabek.

W akcji protestacyjnej pracowników Nexteer wsparli koledzy z innych zakładów i branż. Na koniec pikiety związkowcy spalili kukły prezesa Wyszomirskiego oraz dyrektor personalnej Nexteer Automotive Poland Ewy Przybylińskiej-Pietrzyk. Zatknęli również na bramie wjazdowej zakładu kilkanaście flag Solidarności.  

Dodaj komentarz