Solidar Śląsko Dąbrow

Orzeczenie ważne dla milionów pracujących

To będzie jeden z najważniejszych procesów, jakie do tej pory odbyły się przed Trybunałem Konstytucyjnym. Przez dwa dni i w pełnym składzie TK będzie szukał odpowiedzi na pytanie: Czy wydłużenie wieku emerytalnego było zgodne z ustawą zasadniczą?

Rozprawa wyznaczona została na 6 i 7 maja. W jej trakcie skład orzekający rozpatrzy skargi złożone przez Solidarność, OPZZ oraz posłów PiS. Wszystkie dotyczą braku zgodności z Konstytucją nowelizacji Ustawy o emeryturach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z maja 2012 roku. Zdaniem prof. Marcina Zielenieckiego, eksperta Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, zapowiedź dwudniowego procesu jest nie tylko podkreśleniem wagi orzeczenia i jego skutków dla milionów pracujących Polaków. – Może to być element wskazujący na to, że wśród sędziów Trybunału Konstytucyjnego pojawiły się rozbieżności i wątpliwości, wymagające szerszego spojrzenia na kwestię zrównania i wydłużenia wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn – mówi prof. Zieleniecki.

Zgodnie z nowelą Ustawy o emeryturach z FUS od 2013 roku wiek emerytalny wzrasta o cztery miesiące każdego roku. To oznacza, że docelowy wynoszący 67 lat, mężczyźni osiągną w 2020 roku, a kobiety w 2040. Rząd przeforsował tę ustawę emerytalną, nie zwracając uwagi na protesty zwykłych ludzi. Lekceważenie społeczeństwa pokazali też posłowie koalicji rządzącej, którzy odrzucili obywatelski wniosek o zorganizowanie referendum w tej sprawie. Pod tym wnioskiem podpisały się ponad 2 mln Polaków.

Trzy zarzuty „S”
Skarga, którą Solidarność skierowała do TK, zawiera trzy zarzuty. Eksperci „S” za niezgodne z ustawą zasadniczą uznali zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn oraz zróżnicowanie warunków nabycia prawa do tzw. emerytury częściowej. Zdaniem prawników reprezentujących związek nowela narusza też ratyfikowaną przez Polskę Konwencję nr 102 Międzynarodowej Organizacji Pracy. Dokument ten zaleca, by wiek uprawniający do przejścia na emeryturę nie przekraczał 65 lat. Dopuszcza co prawda wprowadzenie wyższego wieku emerytalnego, ale jego podniesienie uzależnia od zdolności do pracy osób starszych w danym kraju. – W Polsce ten warunek nie został spełniony – zaznacza prof. Zieleniecki. Jego zdaniem rząd wprowadzając reformę emerytalną, powoływał się na statystyki, z których wynika, że średnia długość życia Polaków wydłuża się. Nie wziął natomiast pod uwagę faktu spadku liczby lat życia w zdrowiu osób powyżej 65 roku życia.

Podwójna rola kobiet
Trudno przewidzieć, w jakim stopniu sędziowie uwzględnią orzeczenie wydane przez siebie w 2010 roku. Dotyczyło ono wątpliwości zgłoszonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, który zastanawiał się, czy zróżnicowanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn jest zgodne z Konstytucją. (Przed nowelizacją ustawy kobiety nabywały uprawnienia emerytalne w wieku 60 lat, a mężczyźni w wieku 65 lat). W odpowiedzi na pytanie zadane przez Rzecznika Praw Obywatelskich skład orzekający uznał, że zróżnicowanie wieku emerytalnego dla obu płci nie narusza ustawy zasadniczej. W uzasadnieniu tego orzeczenia sędziowie odwołali się m.in. do sytuacji społecznej kobiet, zdeterminowanej przez model rodziny panujący w Polsce. – Trybunał zaznaczył, że obowiązek prowadzenia domu i wychowywania dzieci spoczywa na kobietach, a te które pracują, pełnią podwójną rolę – przypomina prof. Zieleniecki.

Jednak w tym samym orzeczeniu TK zwrócił uwagę na potrzebę podjęcia prac legislacyjnych nad ujednoliceniem wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Sędziowie argumentowali, że zachodzi zmiana stosunków społecznych, a obecnie większość prac mogą wykonywać zarówno kobiety, jak i mężczyźni. – To oczywiście nie oznacza, że TK wystąpił o podniesienie wieku emerytalnego – zastrzega ekspert „S”.

Zdaniem prof. Zielenieckiego, biorąc pod uwagę wszystkie argumenty, które pojawiły się w orzeczeniu TK z 2010 roku, należy się spodziewać, że przedmiotem sporu będzie odpowiedź na pytanie, czy w Polsce spełnione zostały warunki do podniesienia wieku emerytalnego powyżej 65 lat.

Sprzeczne zapisy
Najważniejsze zapisy noweli są ze sobą sprzeczne. Znowelizowana ustawa zrównała wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn, ale zróżnicowała uprawnienia do nabywania tzw. emerytury częściowej. Prawo do tego świadczenia przysługuje kobietom, które ukończyły 62 lata i posiadają 35-letni staż pracy. Mężczyźni nabywają uprawnienia do emerytury częściowej w wieku 65 lat, jeśli mają 40-letni staż. Eksperci „S” oczekują, że TK zobliguje rząd do rezygnacji z emerytur częściowych i zastąpienia ich innym świadczeniem. – Emerytury częściowe są nieporozumieniem. Mają wynosić zaledwie 50 proc. przyszłej emerytury i będą wypłacane z kapitału ubezpieczonego, kosztem jego przyszłego świadczenia – zaznacza prof. Zieleniecki.

Podkreśla też, że ustawa pozbawiła kobiety szczególnej ochrony stosunku pracy, który wynosi 4 lata. Jeżeli kobiety będą przechodzić na emeryturę w wieku 67 lat, a prawo do emerytury częściowej nabędą w wieku 62 lat, to taką ochroną po prostu nie zdążą zostać objęte. Pracodawcy będą mogli swobodnie rozwiązywać z nimi stosunek pracy.

Agnieszka Konieczny

 

Dodaj komentarz