Solidar Śląsko Dąbrow

Od podłaźniczki do choinki

Dzisiaj nie wyobrażamy sobie Bożego Narodzenia bez choinki, choć zwyczaj ten rozpowszechnił się u nas stosunkowo niedawno. Wcześniej były podłaźniczki, betlejki i snopki niemłóconego zboża.

Według legendy „wynalazcą” choinki był św. Bonifacy. Mnich, nawracając ludy germańskie, ściął wielki dąb, który poganie uważali za święty. Drzewo upadając, zniszczyło wszystkie rosnące obok krzaki. Ocalała jedynie niewielka jodła. Tyle legendy. Jak było naprawdę i kto wymyślił choinkę, tego nikt nie wie. Wiadomo za to, że do nas zwyczaj przystrajania iglastego drzewka przyszedł zza Odry pod koniec XIX wieku. – Od tego czasu choinka jest czytelnym symbolem czasu świątecznego w naszych domach. Wygląd choinek przez lata też się zmieniał. Na początku ozdoby były znacznie skromniejsze. Dekorowano ją jabłkami, orzechami, czy piernikami. Na dobre taka przystrojona choinka rozpowszechniła się w latach 30-40 ubiegłego wieku – mówi Bogusława Brol-Pawlicka, etnograf z Muzeum w Tarnowskich Górach.

Podłaźniczki i snopki
Ze względu na niemieckie pochodzenie choinka przyjmowała się na polskich ziemiach dosyć opornie. Innym powodem powolnego rozpowszechniania się tego zwyczaju było to, że mieliśmy swoje własne ozdoby świąteczne, czyli podłaźniczki, gdzieniegdzie zwane połaźniczkami lub podłaźnikami. – Były to gałązki iglastego drzewa, które wieszało się nad drzwiami lub przy suficie nad wigilijnym stołem. Ich nazwa wiąże się z tym, że przynosili je kolędnicy, którzy chodzili po domach. Wierzono, że im więcej było w domu podłaźniczek, tym więcej szczęścia miało nas spotkać w nadchodzącym roku. W zimie, kiedy dzień jest krótki, światła jest bardzo mało, liściaste drzewa są nagie, tylko te iglaste pozostawały zielone. Podłaźniczki robione z ich gałązek były symbolem odradzającego się życia – wyjaśnia etnograf z tarnogórskiego muzeum.

W dawnych czasach domy przystrajało się na Boże Narodzenie również snopkami niemłóconego zboża. – Snopki zachowywano od żniw. Podczas wieczerzy wigilijnej ustawiano je w czterech kątach izby. Miało to zapewnić pomyślność i urodzaj. Później cześć ziaren z tych snopków dodawano do ziarna siewnego, a cześć dawano zwierzętom. Po wieczerzy źdźbłami wyciągniętymi ze snopków obwiązywano drzewa owocowe, aby lepiej rodziły w nadchodzącym roku – opisuje Brol-Pawlicka.

Bombki uratowały hutę
Dzisiaj choinka jest obowiązkowym elementem Świąt Bożego Narodzenia. Ozdoby domowej roboty zastąpił gigantyczny przemysł oferujący tysiące coraz bardziej wymyślnych bombek, łańcuchów, elektrycznych światełek i innych ozdób. Z jego początkiem wiąże się ciekawa historia. Choć produkcja szklanych bombek stała się możliwa już w XVIII wieku dzięki opracowaniu w czeskich hutach szkła nowych technologii wydmuchiwania bardzo cienkich kul, to jako pierwsza zaczęła je wytwarzać huta w niemieckiej miejscowości Lauscha w 1848 roku. Rozpoczęcie produkcji ozdób choinkowych uratowało ten zakład przed grożącym mu bankructwem, a jego pracowników przed utratą zatrudnienia.

Lepszy świerk, czy sosna?
Choinkowy biznes to nie tylko ozdoby, ale również same drzewka. Obok dziesiątek rodzajów sztucznych choinek różniących się od siebie ceną, jakością czy krajem pochodzenia, sklepy oferują coraz większy wybór żywych drzewek. Aby dobrze wybrać choinkę i utrzymać ją jak najdłużej w dobrej kondycji, trzeba pamiętać o kilku rzeczach. – Po pierwsze należy wziąć pod uwagę to, gdzie mieszkamy. W bloku z centralnym ogrzewaniem, które wysusza powietrze, choinka uschnie szybciej. Świerk pospolity najszybciej gubi igiełki. Dłużej utrzyma się świerk kłujący, zwany również srebrnym. Najlepiej w domowych warunkach daje sobie radę sosna – mówi Janusz Ziółkowski, przewodniczący Międzyregionalnej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ Solidarność.

O choinkę trzeba dbać
Aby choinka utrzymała się dłużej, należy ją regularnie podlewać. Najlepsze są stojaki z miejscem na wode. W doniczkach warto kupować jedynie małe choineczki. – Większym drzewkom, aby zmieściły się do doniczek, handlarze często przycinają korzenie, więc po świętach i tak nie będą się nadawały do posadzenia w ogródku czy na działce. Ważne również, aby wkładając choinkę do stojaka, nie obdzierać miejsca, w którym została ucięta z kory. Pod korowiną znajduje się łyko, za pomocą którego drzewko pobiera wodę i substancje odżywcze. Jak się to łyko zetnie, drzewko bardzo szybko uschnie – tłumaczy przewodniczący.

Kupując żywą choinkę nie powinniśmy się również obawiać, że w ten sposób niszczymy przyrodę. Ważne jednak, aby sprawdzić, czy drzewko pochodzi od uczciwego dostawcy i zostało ścięte legalnie. – Wycinanie choinek z Lasów Państwowych w żaden sposób nie uszczupla drzewostanu. To są drzewka sadzone specjalnie w tym celu, najczęściej pod liniami wysokiego napięcia lub w innych miejscach, gdzie i tak nie możemy sadzić niczego innego. Po wycięciu sadzi się nowe drzewka. Cykl trwa kilka lat. To na pewno bardziej ekologiczne niż sztuczne choinki z tworzywa, które później lądują w piecu lub na śmietniku – wskazuje Janusz Ziółkowski.

Łukasz Karczmarzyk
 

Dodaj komentarz