Solidar Śląsko Dąbrow

Nie można dawać jednym, a lekceważyć innych

Równego traktowania i podwyżek płac dla wszystkich pracowników z sektora medycznego domagali się związkowcy z Solidarności podczas pikiety przed gmachem Ministerstwa Zdrowia w Warszawie. Protestujący żądali też zwiększenia nakładów na ratownictwo medyczne.  

„Ministrze, serca nie masz”, „ Recepta Zembali – upadłość szpitali” – m.in. takie napisy widniały na transparentach, których przywieźli ze sobą protestujący. Głośnym dźwiękiem gwizdków, trąbek i wuwuzeli wyrażali swoje niezadowolenie z faktu, że minister zdrowia podpisał porozumienie płacowe tylko z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych, pomijając inne grupy zawodowe ze służby zdrowia.  – To porozumienie konfliktuje nasze środowisko. Nie można dawać jednym, a lekceważyć innych – podkreślała podczas pikiety Maria Ochman, szefowa Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność.

Do Warszawy z całego kraju przyjechali m.in. ratownicy medyczni, rehabilitanci, radiolodzy, patomorfolodzy, dietetycy, laboranci, salowe oraz pracownicy administracji placówek opieki zdrowotnej. Liczną grupę stanowiły pielęgniarki i położne z Solidarności, które mimo korzystnego dla nich porozumienia płacowego, domagają się podwyżek dla pozostałych pracowników służby zdrowia. – Jestem położną. Przyjechałam tutaj wraz z innymi pielęgniarkami i położnymi, by solidarnie upomnieć się o podwyżki dla koleżanek i kolegów z innych grup zawodowych z naszego sektora. Jesteśmy tu z nimi ramię w ramię, bo nie zgadzamy się na ich dyskryminację płacową. Jeśli podwyżki, to dla wszystkich zawodów, bo w naszej pracy wszystkie są jednakowo ważne. Jesteśmy jednym organizmem. Tak naprawdę te podwyżki powinny nas bardzo cieszyć, a smakują bardzo gorzko – mówiła podczas protestu Joanna Lukosek, wiceprzewodnicząca Regionalnego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność Regionu Śląsko-Dąbrowskiego.

Pikieta nieprzypadkowo zorganizowana została w przededniu przypadającego 13 października Dnia Ratownika Medycznego. – Od lat żądamy większych nakładów na ratownictwo medyczne i żaden z kolejnych ministrów nic w tej sprawie nie zrobił. Nie dość, że jesteśmy bardzo marnie opłacani, to jeszcze Ministerstwo Zdrowia chce sprywatyzować nasze jednostki. Minister nie dał nam podwyżek, a chce, byśmy z własnej kieszeni płacili za podnoszenie kwalifikacji zawodowych – podkreśla Krzysztof Nowakowski, przewodniczący Solidarności w Pogotowiu Ratunkowym w Sosnowcu.  

Podczas pikiety ministra zdrowia nie było w budynku. Petycję z postulatami protestujących odebrali przedstawiciele resortu.

Organizatorem pikiety był Krajowy Sekretariat Ochrony Zdrowia oraz Krajowa Sekcja Ratownictwa Medycznego i Pogotowia Ratunkowego NSZZ Solidarność.

bea

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.