Solidar Śląsko Dąbrow

Artur Braszkiewicz: Nie chcemy drugiego Wałbrzycha

W kopalniach w Rudzie Śląskiej i w całej Polskiej Grupie Górniczej z niecierpliwością czekamy na decyzję w sprawie umowy społecznej, czy będzie ona notyfikowana. Czekamy też na informacje dotyczące nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa. Żyjemy w wielkiej niepewności. Nie wiemy, czy ta ustawa będzie funkcjonowała od 1 stycznia, czy od 1 kwietnia. Ludzie przychodzą, pytają, denerwują się. Nie wiedzą, czy odejdą na urlopy górnicze, przeróbkarskie, czy będzie możliwość skorzystania z osłon socjalnych. Jedna wielka niewiadoma.

Napięcie jest coraz większe. Jeżeli umowa społeczna nie będzie notyfikowana, a ustawa o funkcjonowaniu górnictwa nie wejdzie jak najszybciej w życie, to grożą nam potężne zwolnienia w branży.

Oprócz górnictwa ogromne problemy mają też hutnicy i motoryzacja. Mamy gigantyczny problem na Śląsku, którego rządzący nie zauważają. W Rudzie Śląskiej bardzo się boimy, że czeka nas to, co spotkało kiedyś Wałbrzych. To górnicze miasto na początku lat 90-tych było takim właśnie przykładem niesprawiedliwej transformacji. Nie chcemy powtórki tego scenariusza w Rudzie.

Zachęcam do udziału w naszej manifestacji, która odbędzie się 4 listopada w Katowicach. Tu nie chodzi tylko o branżę górniczą, hutniczą, ale o wszystkich mieszkańców Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. U nas fundamentem wszystkiego jest przemysł. Każde zlikwidowane miejsce pracy w przemyśle, w górnictwie, czy hutnictwie to są dodatkowo 4 miejsca pracy zlikwidowane wokół branży, w tzw. otoczeniu. Jeżeli zniknie przemysł, to wiemy dobrze, że ten wpływ do budżetów miast, do budżetu państwa będzie o wiele niższy. Region się wyludni po prostu i nasze dzieci, jak i nasze wnuki nie będą chciały wiązać swojej przyszłości z tym miejscem. Dlatego apeluję do wszystkich o udział w tej manifestacji 4 listopada w Katowicach.

Artur Braszkiewicz
wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”