Solidar Śląsko Dąbrow

Nie chcą być służbą służby zdrowia

Wątpliwości budzi zarówno podpisanie porozumienia płacowego tylko z jedną grupą zawodową i zlekceważenie pozostałych pracowników medycznych, jak również sposób realizacji ustaleń dotyczących podwyżek dla pielęgniarek i położnych.
 
23 września po zakończeniu wielogodzinnych negocjacji z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych szef resortu zdrowia  Marian Zembala ogłosił sukces i poinformował, że w ciągu czterech najbliższych lat wynagrodzenia pielęgniarek i położnych wzrosną średnio o 1600 zł brutto, czyli o 400 zł rocznie.
 
Pełna treść porozumienia płacowego ukazała się dopiero kilka dni później. Okazało się wówczas, że zapisy dokumentu nie są tak jednoznaczne, jak wskazywał minister. Ponadto porozumienie jest niezgodne z rozporządzeniem dotyczącym uruchomienia przez Narodowy Fundusz Zdrowia dodatkowych środków na podwyżki dla pielęgniarek i położnych, które zostało wydane przez Zembalę 8 września.
 
Zdaniem przewodniczącej Regionalnego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność Haliny Cierpiał, żeby zapisy porozumienia płacowego mogły zostać zrealizowane, rozporządzenie z 8 września musi zostać znowelizowane. Dopóki tak się nie stanie, tak naprawdę nie będzie wiadomo, które pielęgniarki i położne otrzymają podwyżki. Z treści rozporządzenia wydanego 8 września wynika bowiem, że wzrost ich płac nie jest obligatoryjny.
Podwyżki zostaną przyznane po wcześniejszych negocjacjach przeprowadzonych w poszczególnych placówkach z udziałem dyrekcji i przedstawicieli związku zawodowego zrzeszającego jedynie pielęgniarki i położne. W szpitalach, w których OZZPiP nie działa, do rozmów w ogóle nie dojdzie. – Ten zapis rozporządzenia jest niezgodny z prawem, ponieważ wyklucza z negocjacji płacowych pozostałe centrale związkowe – mówi Halina Cierpiał.
 
Jej zdaniem rzeczywista kwota podwyżek podana przez ministra Zembalę również nie jest jednoznaczna. Jeden z zapisów porozumienia płacowego podpisanego w nocy z 22 na 23 września stanowi, że w średnią kwotę podwyżki dla pielęgniarek i położnych wliczone zostaną inne składniki i pochodne wynagrodzenia np. dodatek stażowy i dodatek za pracę w nocy. – Odnosząc się do tego zapisu trudno przewidzieć, w jaki sposób środki na podwyżki będą dzielone na poszczególnych placówkach – zaznacza Halina Cierpiał.
 
Podczas gdy pielęgniarki i położne czekają na wyjaśnienie tych kwestii, przedstawiciele pozostałych grup medycznych organizują protesty przeciwko nierównemu traktowaniu przez szefa resortu.
 
28 września przed gmachem Ministerstwa Zdrowia w Warszawie zebrało się ponad 5 tys. pracowników placówek medycznych m.in. fizjoterapeuci, radiolodzy, patomorfolodzy oraz ratownicy medyczni. Na przyniesionych przez nich transparentach widniały hasła: „Nie chcemy być służbą służby zdrowia”, „Chcemy równego traktowania” oraz „Żądamy szacunku i godnej płacy”.
 
Minister zdrowia nie spotkał się z przedstawicielami protestujących. Petycję z postulatami odebrał od nich podsekretarz stanu Piotr Warczyński. Jak informuje Krzysztof Nowakowski, przewodniczący Solidarności w sosnowieckim pogotowiu, najważniejszy postulat  zawarty w petycji dotyczy natychmiastowego zwiększenia nakładów finansowych na ratownictwo medyczne w celu podniesienia płac pracowników systemu od września. 
 
Kolejny protest pracownicy służby zdrowia zapowiedzieli na 12 października.
 
aga

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.