Solidar Śląsko Dąbrow

Nasza półkolonia

A mogło być tak pięknie. Zagraniczny transfer miał otworzyć nowe możliwości, ale niestety Donaldinho nie przeszedł testów medycznych i ogłosił, że dla dobra Polski zostaje i będzie walczył na naszych, krajowym boiskach. Gdy to ogłaszał miastu i światu w zaprzyjaźnionym studiu telewizyjnym, łzy pociekły nam po policzkach, a wzruszenie odjęło papierosa od ust, pozwalając tytoniowi spalać się w popielniczce ku chwale akcyzy. Jak Donaldinho to wspaniale zagrał. Ta koncertowo dobrana do treści wyznania mimika. To echo wewnętrznych rozterek duchowych wybrzmiewające w tonie głosu, w oczach, w gestach. Ten ton głebokiej refleksji przeradzający się w niezachwianą, spiżową pewność, że tak trzeba, że rodacy czekają. Facet robi to, co umie najlepiej. Nie robi polityki, robi teatrzyk. Kochani członkowie partii rządzącej! Bierzcie wzór z szefa. Nie róbcie polityki, róbcie na przykład powodzie i podtopienia. Jesteści w tym świetni. Nie trzeba nic umieć, nic nie trzeba robić, samo się zaleje.

A propos. Za dwa tygodnie na Śląsk i do Zagłębia napłyną dwa plemiona. Dla jednych to będą Apacze i Komancze, dla innych Tutsi i Hutu. Zamiast wojennych barw przystrojeni w krawaty, garnitury i półbuty ze skóry kajmana czy innej gadziny. Spod mankietów wystawać będą im zegarki nieubłagalnie odmierzające czas. Jednym do klęski, innym do triumfu. Przyjadą pokazać, że zależy im na Śląsku i na Zagłębiu (nie chodzi ani o Wrocław, ani o Lubin – przyp. dla kibiców). Nie dziwota. Cztery miliony potencjalnych wyborców mieszka na tej śląsko-dąbrowskiej ziemi, więc będzie pokazówka. Prężenie muskułów, napinanie łuków, potrząsanie dzidami, handel perkalem i koralikami, eksport-import. Doceniamy ten plemienny wysiłek. Tym bardziej, że kosztem naszych podatków. Ale na przyszłość proponujemy, abyście zagrali coś ciekawszego i bardziej kształcącego. Na przykład rekonstrukcję bitwy pod Grunwaldem na Polach Marsowych. Kto zagra Krzyżaków, a kto Polaków i Litwinów, to już rozstrzygnijcie między sobą, choć wybór wydaje się oczywisty. My ze swej strony oferujemy wypożyczenie dwóch nagich mieczów z pobliskiego klubu go-go. Za miecze trzeba oczywiście uiścić kaucję. Nie takie istoty rzeczy ginęły w politycznych grach.

Czas najazdu zbiega się z początkiem wakacji. Kiedyś rodzice czekali z utęsknieniem, bo była szansa na dwa albo trzy tygodnie odpoczynku od codziennej upierdliwości progenitury. I rządowa strategia na lata 2050-2070 przewiduje, że co drugie dziecko wyjedzie na zorganizowany wakacyjny wypoczynek bez rodziców. To już za niespelna 40 lat. Ale są w tym kraju niecierpliwcy, którym się ta krótka perspektywa nie podoba. Narzekają, że już teraz nie mogą wysłać dzieci na kolonie i nawet na półkolonie nie za bardzo mogą sobie pozwolić. Że nie stać ich, czy coś. Powinni sobie w końcu uświadomić, że żyjemy w państwie postkolonialnym. W takim ustroju kolonie z oczywistych względów są passé.  A półkolonie są i tak zbyt głębokim ukłonem społecznie wrażliwej władzy wobec rozpasanego społeczeństwa, które nie rozumie jeszcze wyzwań współczesności i wyzwań nieodległej przyszłości zapisanej w rządowych strategiach. Co prawda ani te rządy, ani autorzy rządowych strategii czasów ich realizacji nie dożyją, ale za to historia zapamięta, jaki, k…, położyli fundament.

Jeden z Drugą:)

Dodaj komentarz