Solidar Śląsko Dąbrow

Masz postulat, to go realizuj. Historia Wszechnicy Górnośląskiej

Michał Luty, współtwórca Wszechnicy Górnośląskiej był bohaterem kolejnego spotkania w ramach cyklu pt. 45 lat „Solidarności” Śląsko-Dąbrowskiej – ludzie i struktury. 24 czerwca w Przystanku Historia Centrum Edukacyjnym IPN im. Henryka Sławika w Katowicach Michał Luty opowiadał o tym, jak powstawała Wszechnica, skąd pomysł jej założenia, jak ważną rolę w tym projekcie pełniła jego żona Maria Turkowska-Luty.

Luty wspominał, że pochodzi z rodziny chłopskiej spod Radomia, a studia skończył w Warszawie. Z wykształcenia jest chemikiem. Nie spodziewał się, że jego losy potoczą się tak, jak się potoczyły. – Na Śląsk przyjechałem przypadkiem, niechętnie i na krótko w 1977 roku. Dlaczego? Bo żona miała wszystkie oceny bardzo dobre w indeksie, dyplom z wyróżnieniem. W Warszawie jej do pracy nie przyjęto. Przyjęto ją tu i ja za nią przyjechałem. I nie mogło mi się nic lepszego w życiu przydarzyć. Jeżeli coś mogę w swoim życiu uważać za sukces, to fakt, że rdzenni Ślązacy mnie uważają za swojego. To jest dla mnie wielka nagroda za wszystko – mówił Michał Luty.

Popularność dzięki książkom i „Kulturze”
Michał Luty dostał pracę w 1977 w Instytucie Przemysłu Tworzyw i Farb w Gliwicach. Tam, jak wspominał, stał się popularny, bo pożyczał kolegom „Archipelag Gułag” Sołżenicyna, a później inne publikacje i biuletyny z drugiego obiegu. – „Archipelag Gułag” czytali nie tylko moi koledzy, również mój szef, bezpośredni przełożony, który był jednocześnie szefem podstawowej organizacji PZPR – opowiadał. Michał Luty w 1978 roku dostał paszport, dzięki któremu mógł wyjeżdżać podczas wakacji do pracy do Austrii, bo chciał zebrać pieniądze na kupno fiata 126p. – Tam napisałem list do redaktora Giedroycia, no i po prostu on mi przysyłał książki, miesięczniki „Kultura” na poste restante do Wiednia, a ja potem stamtąd sobie tu je przywoziłem – opowiadał. Wspominał, że dzięki swojej „księgarskiej” aktywności stał się na tyle popularny i znany w Instytucie, że podczas pierwszych wyborów do Komisji Zakładowej „Solidarności” uzyskała poparcie 170 spośród 180 obecnych na sali.

Cel: kupić malucha i nie dać się złapać
Jednocześnie starał się nie rzucać w oczy Służbie Bezpieczeństwa. – Miałem na tyle szczęścia, że nie natrafiłem na kogoś, kto by mnie ścigał za te moje kolportaże, no bo wtedy nie dostawałbym paszportu, a to byłaby duża dolegliwość, bo nie jeździłem turystycznie, jeździłem zarobić pieniądze. Malucha to mogłem tylko dlatego kupić, że zarobiłem pieniądze w Wiedniu – powiedział Michał Luty. W Instytucie zarabiał wówczas 5 tys. złotych, co stanowiło równowartość 40 dolarów, a z Wiednia po wakacjach przywoził 600 dolarów.

Tak zaczęła się historia Wszechnicy
Jednym z jego kluczowych osiągnięć jest współtworzenie z żoną Marią Turkowską-Luty, filolożką z Uniwersytetu Śląskiego Wszechnicy Górnośląskiej. Chcieli stworzyć coś na kształt działającego już wcześniej w Warszawie Towarzystwa Kursów Naukowych. W listopadzie 1980 roku podczas zebrania Komisji Zakładowej „Solidarności” na Uniwersytecie Śląskim Maria Turkowska-Luty podzieliła się tym pomysłem. Pierwszy przewodniczący „S” na UŚ Jan Jelonek odpowiedział jej: „Masz postulat, to go realizuj”. – Tak zaczęła się właściwie historia Wszechnicy. Żona poszła na spotkanie do prorektora prof. Ireneusza Opackiego, który przychylnie odpowiedział na ten pomysł. No i właściwie to już mieliśmy wiele, bo mieliśmy zachętę „Solidarności”, zgodę prorektora i do tego jeszcze cały Instytut Fizyki sprzyjający tym właśnie wykładom. Profesor August Chełkowski, dyrektor Instytutu, udostępnił nam salę. Zawsze, w każdy czwartek, mieliśmy salę w Instytucie Fizyki 350-osobową, wolną – wspominał Michał Luty.

Nie wiedzieli, co będzie, ale przychodzili
Do inicjatywy włączyło się kilku innych wykładowców z UŚ i Akademii Ekonomicznej oraz studenci z Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Opiekę merytoryczną nad działalnością Wszechnicy sprawowała Rada Programowa, na czele której stanął prof. Ireneusz Opacki z UŚ.W krótkim czasie spotkania Wszechnicy Górnośląskiej zyskały ogromną renomę. Na wykłady przychodziły tłumy. Mimo że były kłopoty z powiadamianiem, kto poprowadzi wykład, jaki będzie temat, to jednak było wiadomo, że w czwartek o 17.00 będzie spotkanie w ramach Wszechnicy i aula Instytutu Fizyki była wypełniona po brzegi. – Ludzie nie wiedzieli, co będzie, ale przychodzili, mieli zaufanie, no i nie zawodzili się – podkreślił Luty.

Przeszło 100 spotkań
O stycznia 1981 roku do wprowadzenia stanu wojennego w ramach Wszechnicy Górnośląskiej zorganizowano ponad sto spotkań z wybitnymi ludźmi nauki i kultury oraz opozycjonistami. Uczestniczyli w nich m.in. Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, Mirosław Chojecki, Jan Lityński, Andrzej Czuma, Tomasz Strzembosz, Jadwiga Staniszkis, czy ks. Józef Tischner. Kilkakrotnie zaproszono również reprezentantów drugiej strony. Na Politechnice Śląskiej w Gliwicach gościł m.in. Mieczysław F. Rakowski. Ostatnie spotkanie przed wprowadzeniem stanu wojennego odbyło się 10 grudnia 1981 roku.

Michał Luty został internowany w lutym 1982 roku. Zwolniono go w sierpniu. Po zwolnieniu kontynuował działalność opozycyjną, m.in. drukował podziemny „Głos Śląsko-Dąbrowski”. W grudnia 1983 roku został aresztowany. Zwolniono go na mocy amnestii w lipcu 1985 roku. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych był jeden z liderów podziemnej „S” w województwie katowickim. Odpowiadał m.in. za poligrafię. Brał udział w reaktywacji NSZZ „Solidarność”. Po 1989 roku nadal angażował się w działalność społeczną i polityczną, był m.in. radnym i wiceprezydentem Katowic. Pracował też jako księgarz. W 2009 roku został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Cykl „45 lat „Solidarności” Śląsko-Dąbrowskiej – ludzie i struktury” został zainaugurowany w listopadzie zeszłego roku. Pierwsze spotkanie zostało poświęcone Kazimierzowi Świtoniowi, współzałożycielowi pierwszego komitetu Wolnych Związków Zawodowych, działaczowi „Solidarności”. Bohaterem kolejnego spotkania, które odbyło się 28 stycznia był Andrzej Rozpłochowski, przywódcy strajku w Hucie Katowice w 1980 roku i sygnatariuszowi Porozumienia Katowickiego. Kolejnymi bohaterami spotkań byli: Jan Jurkiewicz, jeden z liderów Niezależnego Zrzeszenia Studentów na Uniwersytecie Śląskim, Sławomir Bugajski, założyciel Solidarności Walczącej na Śląsku i Tadeusz Jedynak, sygnatariusz Porozumienia Jastrzębskiego oraz jeden z liderów „S” zarówno w strukturach regionalnych, jak i krajowych związku. W maju bohaterką i gościem specjalnym spotkania był Teresa Baranowska, polonistka, działaczka „Solidarności”, organizatorka i członkini władz regionalnych Konfederacji Polski Niepodległej.

Partnerami cyklu są śląsko-dąbrowska „Solidarność”, Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Śląskiego oraz Stowarzyszenie Pokolenie.

ny
źródło foto: własne/materiały IPN