Solidar Śląsko Dąbrow

Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury. Protest przeciwko zwolnieniom i mobbingowi

Przedstawiciele „Solidarności” Pracowników Sądownictwa i Prokuratury z całej Polski pikietowali 27 stycznia przed gmachem Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Był to protest przeciwko likwidacji jednego z kluczowych działów KSSiP i zwolnieniu pracowników tej komórki. Uczestnicy pikiety mówili też o problemie mobbingu w tej instytucji.

Dariusz Kadulski, wiceprzewodniczący „S” Pracowników Sądownictwa i Prokuratury podkreślał, że zlikwidowany decyzją dyrekcji szkoły Dział Funduszy Zewnętrznych przez 18 lat pozyskiwał pieniądze, z których finansowano projekty szkoleniowe dla pracowników całego wymiaru sprawiedliwości. Skorzystało z nich kilkadziesiąt tysięcy osób sędziów, prokuratorów, referendarzy, urzędników sądów i prokuratur. –  W Polsce nie ma właściwie sędziego, który nie skorzystałby ze wsparcia Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. I teraz dyrekcja tej szkoły rozwaliła zespół wykwalifikowanych specjalistów, którzy pozyskiwali te fundusze, prowadzili je, rozliczali, odpowiadali audytorom na wszelkie pytania. Każdy, kto wie, co to znaczy prowadzić jakikolwiek projekt dotacyjny, dobrze wie też, jak dużo jest z tym pracy, jak ważna jest to wiedza –  mówił Dariusz Kadulski.

Protestujący decyzję dyrekcji szkoły o likwidacji DFZ i przekazaniu jego zadań do firm zewnętrznych uważają za niezrozumiałą i szkodliwą. Wskazywali też na problem mobbingu KSSiP, który pracownicy tej instytucji potwierdzili w ankietach przeygotowanych przez związek. –  Warto sobie postawić pytanie, jak zarządzana jest ta szkoła. Tutaj są bardzo gorące stołki dyrektorskie. Co się zmienia władza, to zmieniają się dyrektorzy. Nie ma więc żadnej kontynuacji organizacyjnej. I ten problem spowodował też to, że pracownicy Działu Funduszy Zewnętrznych wylecieli na bruk, ponieważ nikt nie widzi ich wartości dla tak ważnej instytucji –  wskazywał wiceprzewodniczący sądowniczej „Solidarności”.

W ocenie związkowców „S” problemy w szkole nasiliły się po przyjściu nowego wicedyrektora, który wcześniej był menadżerem w służbie zdrowia w woj. świętokrzyskim. –  W Skarżysku media lokalne odnotowały groźbę paraliżu pracy szpitala z powodu masowych wypowiedzeń lekarzy. W efekcie doszło do rezygnacji pana dyrektora. We Włoszczowej votum nieufności od wszystkich związków zawodowych spowodowało odwołanie pana dyrektora przez zarząd. Poszedł sobie do kolejnego szpitala w Opatowie –  wyliczał Dariusz Kadulski. –  Wszyscy się skarżyli na chaos organizacyjny, a radni pytali, gdzie w ogóle jest dyrektor tego szpitala. Za każdym razem cierpieli na tym pracownicy, pacjenci. My po prostu nie chcemy, żeby się sytuacja powtórzyła, także w tej instytucji –  dodał

Związkowcy podkreślali, że wielokrotnie informowali o tych problemach w KSSiP ministra sprawiedliwości, ale jak dotychczas nie doczekali się skutecznej interwencji szefa resortu sprawiedliwości. Dlatego na zakończenie protestu organizatorzy postanowili wykorzystać element happeningu. Uczestnikom pikiety podawano żurek. Na stoisku, gdzie rozlewano zupę, przylepiono kartkę z napisem, iż jest to żurek bez jaj.

ny