Solidar Śląsko Dąbrow

Klauzule społeczne w przetargach

Przez najbliższe cztery lata Poczta Polska będzie obsługiwała korespondencję Kancelarii Sejmu. W tym przypadku w wygraniu przetargu operatorowi pomógł fakt, że zatrudnia ludzi na etatach, ale klauzule społeczne w przetargach publicznych wciąż są bardzo rzadko stosowane.

Kontrakt na obsługę korespondencji Kancelarii Sejmu jest wart blisko milion złotych. Zdaniem Bogumiła Nowickiego, przewodniczącego Solidarności w Poczcie Polskiej, dla operatora ma on znaczenie głównie wizerunkowe. – Z punktu widzenia ekonomicznego ważniejsze będą inne przetargi – mówi szef Solidarności w PP.

Taniej bo na śmieciówkach
Jednym z nich jest konkurs na operatora wyznaczonego do świadczenia pocztowych usług powszechnych na lata 2016-2025. Druga kluczowa rzecz dla firmy to odzyskanie w 2016 roku obsługi korespondencji sądów i prokuratur. Przetarg na tę usługę na lata 2014-2015 wygrała firma InPost, która przedstawiła ofertę tańszą o kilkadziesiąt mln zł od oferty Poczty Polskiej. Ta sama firma została także wyłoniona w przetargu na dostarczanie przesyłek do ponad 100 instytucji centralnych m.in. ministerstw i urzędów wojewódzkich, rozpisanym przez rządowe Centrum Usług Wspólnych. InPost złożył ofertę o 2,8 mln zł korzystniejszą od Poczty Polskiej. Okazało się, że niższa cena, jaką proponuje ten operator, jest wynikiem m.in. zatrudniania pracowników na śmieciówkach. – Tylko 7 proc. pracowników InPost posiada umowy o pracę – zaznacza Bogumił Nowicki.

Związkowiec podkreśla, że wszyscy konkurenci Poczty Polskiej zatrudniają ludzi na umowach śmieciowych. – Gdyby umowy o pracę zawsze były priorytetem, wygrywalibyśmy wszystkie przetargi, ale tak niestety nie jest. Klauzula społeczna, dotycząca zatrudniania pracowników na etatach bardzo rzadko jest brana pod uwagę podczas przetargów ogłaszanych przez instytucje publiczne – dodaje.

Nowela do poprawki?
Przełomem miała być nowelizacja ustawy Prawo zamówień publicznych, która weszła w życie 19 października ubiegłego roku. Najistotniejszą zmianą było odstąpienie od kryterium najniższej ceny, które wcześniej decydowało o wyłonieniu wykonawcy danej usługi. Do nowej ustawy wprowadzony został także zapis mówiący o tym, że „zamawiający może w określonych przypadkach wymagać od wykonawcy lub podwykonawcy zatrudniania osób pracujących przy realizacji zamówienia na podstawie umowy o pracę”. Zdaniem związkowców ten przepis został sformułowany zbyt ogólnie, co sprawiło, że większość instytucji publicznych z niego nie korzysta.

Przykładem może być Kancelaria Sejmu, która wprawdzie w przetargu na operatora pocztowego wyłoniła firmę zatrudniającą ludzi na umowy o pracę, ale w przetargu na utrzymanie porządku na terenie siedziby parlamentu kierowała się już innymi standardami. Wygrała firma, w której normą są śmieciówki. Kancelaria Sejmu nie wycofała się z tego przetargu nawet po interwencjach Solidarności i materiałach prasowych, w których dziennikarze podkreślali, że instytucja, która zmieniła prawo, sama z niego nie korzysta.

7 na 660
Fundacja CentrumCSR.PL monitoruje zamówienia publiczne w 80 instytucjach rządowych, samorządowych i na wyższych uczelniach z Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Katowic i Poznania. Na 660 sprawdzonych przetargów ogłoszonych przez te instytucje w okresie od lipca do grudnia ubiegłego roku, klauzula o zatrudnieniu przez wykonawcę pracowników na etaty została zastosowana tylko 7 razy. Czterokrotnie przed wejściem w życie nowelizacji ustawy i tylko trzy razy po jej nowelizacji. – Mimo zmiany ustawy nie widać masowego napływu zamówień publicznych z klauzulą zatrudnieniową – mówi Tadeusz Joniewicz z Fundacji CentrumCSR.PL – Wciąż są to wyjątki, a powinny stać się regułą wszędzie tam, gdzie jest to możliwe – dodaje. Podkreśla, że Fundacja monitoruje tylko przetargi na roboty budowlane oraz usługi ochroniarskie, związane ze sprzątaniem czy utrzymaniem zieleni. Takie, w których zastosowanie kryterium zatrudnienia na umowę o pracę ma uzasadnienie.

Agnieszka Konieczny

 

Dodaj komentarz