Jedyny taki dzień w roku
14 października to właściwie jedyny dzień w roku, kiedy to politycy, a i część mediów, starają się o szkole i o nauczycielach mówić ludzkim głosem, pozytywnie, życzyć powodzenia i wytrwałości. Dziękować za trud i wysiłki. Przez pozostałe dni roku mamy prozę życia – mówi Lesław Ordon, przewodniczący Regionalnego Sekretariatu Oświaty i Nauki NSZZ „Solidarność” w Katowicach.
W oświacie bez zmian na lepsze. Nowych, chętnych do pracy w zawodzie nauczyciele prawie nie ma, średnia wieku się podnosi, płaca minimalna rośnie szybciej niż pensje nauczycielskie. To może chociaż gdzieś pojawił się ten mityczny dialog ministerstwa z nauczycielami?
– Jeśli płaca minimalna wzrasta od przyszłego roku o 8,5 proc. a wynagrodzenie nauczycieli o 5 proc., to pokazuje, że nawet jeśli ten dialog by był, to nie przynosi on żadnych dobrych efektów. W lutym podczas spotkania z kierownictwem resortu usłyszeliśmy ze strony MEN deklaracje gotowości do rozmów. Powołano zespoły robocze. Spotkały się raz, czy dwa. I to tyle jeśli chodzi o owoce dialogu społecznego pomiędzy związkami zawodowymi w oświacie a resortem edukacji.
Zbliża się 14 października. Dzień Edukacji Narodowej, czyli potocznie Dzień Nauczyciela. Ze strony decydentów z pewnością popłyną życzenia zdrowia, szczęścia i pomyślności…
– Już jesteśmy do tego przyzwyczajeni. To właściwie jedyny dzień w roku, kiedy to politycy, a i część mediów, starają się o szkole i o nauczycielach mówić ludzkim głosem, pozytywnie, życzyć powodzenia i wytrwałości. Dziękować za trud i wysiłki. Przez pozostałe dni roku mamy prozę życia. Jeśli się mówi szkole, o edukacji i nauczycielach, to wyłącznie stawiając całą tę sferę w negatywnym świetle. Nauczyciele za mało pracują i za krótko pracują, mają za niskie pensum, za dużo wymagają, czym wywołują u dzieci stres, itd., itp…
A czy coś pozytywnego można powiedzieć?
– Gdybym pracował w służbie zdrowia, zażartowałbym , że pozytywne jest to, iż nie odeszliśmy od łóżek pacjentów. To oczywiście przenośnia. Staramy się robić swoje. Robić to, do czego się przygotowywaliśmy przez lata. Uczyć i wychowywać z nadzieją, że chociaż część naszych wychowanków w przyszłości nasze wysiłki doceni.
Ministerstwo Edukacji Narodowej kierowane przez Barbarę Nowacką miało wprowadzić nową jakość…
– Cóż. Od początku swoich rządów pani minister i jej ekipa nie zaproponowała żadnych sensownych zmian merytorycznych. Nie brakuje natomiast pomysłów ideologicznych i piarowych, dotyczących prac domowych, religii, katechetów, czy też łączenia przedmiotów. W ocenie nauczycielskiej „Solidarności” obecne kierownictwo MEN dąży do systemowego obniżenia poziomu szkolnictwa publicznego. Jak to usłyszeliśmy od jednej z „ministerek”, wymagania w szkołach publicznych muszą być mniejsze i mniej wiedzy trzeba przekazywać, bo nauka w szkole ma być przyjemna, nie może dzieci stresować. Jaki będzie tego efekt? Nietrudno przewidzieć. Kogo będzie stać, ucieknie do szkoły prywatnej. Czyli ta nowa jakość przypomina bardziej Europejski Zielony Ład, drogę do katastrofy, niż zmianę na lepsze.
Z Lesławem Ordonem, przewodniczącym Regionalnego Sekretariatu Oświaty i Nauki NSZZ „Solidarność” rozmawiał Grzegorz Podżorny
