Jan Majder: Program w tym kształcie jest nie do przyjęcia
W czerwcu w spółce PKP Cargo rozpoczął się program naprawczy polegający na kierowaniu części pracowników na tzw. nieświadczenie pracy, które potrwa 12 miesięcy. Za ten czas otrzymają oni jedynie 60 proc. wynagrodzenia. Instrumentem tym ma być objęty co trzeci pracownik spółki. Decyzję zarządu firmy ostro krytykuje strona związkowa, oceniając program jako zbyt drastyczny i niesprawiedliwy.
– Pracodawca nie chce wziąć pod uwagę żadnego rozwiązania, które pomogłoby pracownikom przetrwać ten trudny czas. Nie wiemy, dlaczego nie godzi się na wprowadzenie rotacyjności. Przecież mógłby po kolei kierować pracowników na nieświadczenie pracy na miesiąc lub dwa miesiące. Wówczas ciężar związany z obniżeniem comiesięcznych dochodów rozłożyłoby się na większą grupę osób i tym samym byłbym mniej dotkliwy, a efekt końcowy programu w postaci oszczędności spółki też zostałby osiągnięty – mówi Jan Majder, przewodniczący „Solidarności” w PKP Cargo.
Za okres nieświadczenia pracy pracownik otrzyma wynagrodzenie na poziomie 60 proc. miesięcznego ekwiwalentu pieniężnego, obliczanego jak wynagrodzenie za urlop wypoczynkowy. – W praktyce, jeśli ktoś zarabia 5 tys. zł brutto, to na rękę dostanie niespełna 2,4 tys. zł, czyli znacznie mniej niż wynosi obecnie płaca minimalna. Jak za takie pieniądze opłacić rachunki i kupić żywność? Co w sytuacji, gdy drugi małżonek nie pracuje? – pyta szef „Solidarności” w PKP Cargo.
O zamiarze kierowania pracowników na nieświadczenie pracy zarząd PKP Cargo poinformował związki zawodowe 10 maja. Docelowo w domach ma zostać do 30 proc. załogi firmy, a programem objęte zostaną wszystkie grupy zawodowe. Wyjątek stanowią osoby, którym zostało 3 lata i mniej do emerytury oraz samotni rodzice. Ponadto, jeśli w firmie zatrudnieni są małżonkowie, to na nieświadczenie pracy może zostać wysłany tylko jeden z nich.
Z informacji przekazywanych przez zarząd PKP Cargo wynika, że spółka znalazła się w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, a rozpoczęty właśnie program naprawczy ma doprowadzić do poprawy kondycji przewoźnika. – Sposób ratowania finansów firmy obrany przez pracodawcę nie jest próbą rozwiązania problemu, a jedynie przerzuceniem go na barki pracowników. Program naprawczy w tym kształcie jest nie do przyjęcia – zaznacza Jan Majder.
Sprzeciw związkowców budzą także zapowiedzi pracodawcy dotyczące zamiaru wypowiedzenia Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. – To najważniejszy dokument, który reguluje prawa i obowiązki pracowników oraz zobowiązania pracodawcy. Dotyczy takich kwestii jak: zasady zatrudniania, wynagradzania, bhp, czas pracy. We wszystkich cywilizowanych krajach europejskich pracodawcy nie mają problemów z zawieraniem układów zbiorowych pracy, tylko u nas jest inaczej – podkreśla szef „S” w PKP Cargo.
PKP Cargo to największy towarowy przewoźnik kolejowy w kraju i jeden z największych w Europie. Firma zatrudnia ok. 15 tys. osób.
aga
źródło foto:commons.wikimedia.org/CC BY-SA 4.0/Karol Szapsza
