Solidar Śląsko Dąbrow

Jaka będzie szkoła po reformie

4 września rozpocznie się nowy, pierwszy po reformie systemu edukacji rok szkolny. Wraca 8-letnia podstawówka, rozpoczyna się proces wygaszania gimnazjów. Ruszają również szkoły branżowe, które zastąpią zawodówki. 
 
System oświaty już dawno nie przechodził tak gruntownej reformy. Już dawno też żadnej reformie nie towarzyszyło tyle medialnego szumu, nie zawsze znajdującego uzasadnienie w faktach. Wraz z nowym rokiem szkolnym absolwenci klas szóstych szkoły podstawowej, zamiast do pierwszej klasy gimnazjum pójdą do 7 klasy ośmioletniej podstawówki. Tym samym rozpocznie się proces wygaszania gimnazjów, który ostatecznie zakończy się w 2019 roku, gdy egzamin gimnazjalny zda ostatni rocznik uczniów.
 
Nie będzie zwolnień
Kwestia likwidacji gimnazjów jest elementem reformy budzącym największe emocje. Przez wiele miesięcy politycy opozycji, Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz część samorządowców alarmowali, że ich likwidacja pociągnie za sobą konieczność masowych zwolnień nauczycieli. Padały w tym kontekście różne liczby od 10 do nawet 100 tys. etatów. – Niestety władze ZNP bardzo mocno wpisały się w stricte polityczną walkę, wykorzystując przy tym naturalne obawy nauczycieli i rodziców, które towarzyszą każdej reformie – mówi Lesław Ordon, przewodniczący Regionalnego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ Solidarność w Katowicach.
 
Jak wskazuje przewodniczący, dzisiaj można już jednoznacznie powiedzieć, że reforma nie spowodowała zwolnień nauczycieli. – Wszystkie te alarmistyczne głosy nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Np. w Świętochłowicach w październiku ubiegłego roku prezydent miasta mówił, że przez reformę zwolnionych zostanie ok. 180 osób. Dzisiaj okazuje się, że pracy nie stracił nikt. Jeżeli zwolnienia się zdarzają, to są one spowodowane niżem demograficznym, a nie reformą. Warto przypomnieć, że z tego właśnie powodu w okresie 8 lat rządów poprzedniej koalicji pracę straciło ok. 50 tys. nauczycieli – tłumaczy Ordon.
 
Jak wskazuje Ministerstwo Edukacji Narodowej, likwidacja gimnazjów może w przejściowym okresie przyczynić się nawet do zwiększenia liczby etatów nauczycielskich. Stanie się tak ze względu na statystycznie niższą liczebność klas w szkole podstawowej niż w gimnazjum. – Ta średnia dla podstawówek wynosi 20 uczniów w klasie, a w gimnazjum 24 uczniów. Jeśli więc absolwenci klas 6 pójdą do klasy 7 zamiast do pierwszej gimnazjum, to będą kontynuować naukę w tej, mniej licznej klasie. To oznacza, że klas 7 powstanie więcej niż powstałoby klas 1 gimnazjum – wyjaśnia szef RSNiO. 
 
Koszty dla samorządów
Drugim zarzutem wobec reformy najczęściej podnoszonym w mediach, jest kwestia kosztów jej przeprowadzenia, które spadną na samorządy. Chodzi przede wszystkim o konieczność dostosowania szkół do potrzeb uczniów w danym wieku. Największe miasta szacują związane z tym wydatki nawet na kilkadziesiąt mln zł. Jednak w ocenie Lesława Ordona, kwoty te są mocno przeszacowane. – Przecież to nie jest tak, że skoro gimnazjum zostało zlikwidowane to wyparowało razem z budynkiem i sprzętem. Ten sprzęt cały czas jest do dyspozycji. W razie potrzeby można go przewieźć do innej szkoły, co kosztuje stosunkowo niewiele – wskazuje przewodniczący.
 
Ponadto resort edukacji przygotował środki na zwrot wydatków poniesionych przez samorządy w związku z wdrażaniem reformy. Jak czytamy na stronach internetowych MEN w tegorocznej subwencji oświatowej na ten cel zarezerwowano kwotę 300 mln zł. – Dodatkowo planujemy corocznie pieniądze dla samorządów na te zadania z rezerwy 0,4 proc. subwencji oświatowej. Kwota tej rezerwy wynosi około 168 mln zł każdego roku – czytamy w serwisie internetowym resortu edukacji.
 
Nowe szkolnictwo zawodowe
We wrześniu ruszy również zreformowane szkolnictwo zawodowe. Dotychczasowe trzyletnie szkoły zawodowe przekształcą się w trzyletnie szkoły branżowe 1-go stopnia. Zgodnie z nowym modelem funkcjonowania szkoły branżowe będą dwustopniowe. W ramach szkoły branżowej I stopnia uczeń będzie mógł uzyskać pierwszą kwalifikację zawodową np. mechanika pojazdów samochodowych. Nauka w szkole branżowej II stopnia potrwa 2 lata i zakończy się uzyskaniem drugiej kwalifikacji zawodowej, czyli np. tytułu technika pojazdów samochodowych. W zreformowanym szkolnictwie zawodowym znacznie większy nacisk niż dotychczas ma być kładziony na praktyczną naukę zawodu u pracodawców oraz dostosowanie kierunków kształcenia do potrzeb rynku pracy. 
 
Trzeba zmienić mentalność
Stopniowo wprowadzany ma być model kształcenia dualnego polegający na włączeniu pracodawców w proces kształcenia i egzaminowania uczniów. Dzisiaj jest jeszcze za wcześnie na ocenę, czy ten ambitny plan się powiedzie. – Szkolnictwo zawodowe było systematycznie rujnowane przez ostatnie kilkanaście lat. Dzisiaj w tej sferze wreszcie zaczyna się coś dziać, ale wieloletnich zaniedbań nie da się naprawić w ciągu kilku miesięcy. Żeby reforma się powiodła potrzebne jest również zaangażowanie samorządów i pracodawców. Bez tego nie nie da się zbudować systemu kształcenia dualnego. Potrzeba jest przede wszystkim zmiana mentalna, a to wymaga czasu – wskazuje Lesław Ordon.
 
Łukasz Karczmarzyk
Źrodło foto: flickr.com/eduspaces
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.