Solidar Śląsko Dąbrow

Gruszki na wierzbie i pogrzeb ośmiorniczek

Demonstracja w Warszawie połączona z akcją informacyjną w 100 miastach w całej Polsce była kulminacyjnym punktem protestu przeciwko złamaniu przez rząd umowy społecznej zawartej 17 stycznia z mieszkańcami Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Jak podkreślają reprezentanci Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego finał akcji nastąpi przy urnach wyborczych 25 października.

Do Warszawy pojechała kilkusetosobowa delegacja pracowników różnych branż z naszego regionu. Zebrali się przed Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, aby przekazać premier Ewie Kopacz symbol niespełnionych obietnic koalicji rządzącej.  – Zamiast zwyczajowej petycji, przywieźliśmy wierzbę, na której wyrosły gruszki. To symbol obietnic, jakie od 8 lat składała Polakom Platforma Obywatelska – mówił Piotr Nowak, wiceprzewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.  Na  wierzbie protestujący powiesili też gruszki medyczne, kopię egzemplarza porozumienia z 17 stycznia oraz papier toaletowy. – Ten papier pokazuje, ile warte są porozumienia podpisane przez rząd PO-PSL – dodał Nowak.

Ludzie czują się oszukani
Przed kancelarią odbył się wiec, podczas którego przedstawiciele pracowników branż, które czują się oszukane przez rząd, mówili dlaczego protestują. Wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Ratowników Górniczych Paweł Wyciślok, przypomniał, że jeszcze w 2014 roku ówczesny premier Donald Tusk przyjeżdżał na Śląsk i przyznawał rację związkowcom alarmującym, że branża górnicza jest w trudnej sytuacji i potrzebne są pilne działania naprawcze. – Okazało się, że nie zrobił nic. Uciekł do Brukseli. Potem rządy objęła Ewa Kopacz. Najpierw ten rząd podjął decyzję, że będzie likwidował kopalnie, a po strajkach  i protestach w całym regionie zmienił zdanie i podpisał porozumienie, w którym zobowiązał się, że będzie prowadził program naprawy górnictwa. Ta umowa została złamana – mówił Wyciślok.

Reprezentujący zbrojeniówkę związkowcy z Bumaru-Łabędy podkreślali, że w porozumieniu rząd zobowiązał się do wsparcia zakładów tego sektora . Nie wywiązał się z tego zobowiązania. Hutnicy mówili o tym, że z uzgodnionych w porozumieniu działań na rzecz przemysłu energochłonnego tylko niewielka cząstka weszła w życie. O bardzo trudnej sytuacji na kolei mówił Stanisław Hrustek, przewodniczący Regionalnej Sekcja Kolejarzy ze śląsko-dąbrowskiej Solidarności. Podkreślał, że obecna ekipa jest niekompetentna i nieudolna, że obecne problemy większości spółek kolejowych są związane ze złym zarządzaniem. W proteście uczestniczyli też pracownicy służby zdrowia. Łukasz Fica reprezentujący ratowników medycznych zrzeszonych w NSZZ Solidarność opisywał, w jak trudnej sytuacji znajdują się pracownicy tej grupy zawodowej. – W zawodzie ratownika medycznego normą stają się umowy śmieciowe i czas pracy przekraczający nawet 300 godzin miesięcznie – podkreślał Fica.

Pogrzeb atrybutów obecnej władzy
Po wiecu przed kancelarią protestujący uformowali kondukt, który przeszedł ulicami Warszawy na ulicę Wiejską. Protestujący nieśli trumnę z atrybutami obecnej władzy – wewnątrz były ośmiorniczki, wino i taśmy symbolizujące kolejne afery z udziałem członków rządzącej ekipy. Demonstranci nieśli ze sobą transparenty z napisami: „Nie płacz Ewka”, „Żądamy obietnic” i „Ch…, d… i kamieni kupa”. Konduktowi towarzyszyła górnicza orkiestra. Trumna została złożona przed siedzibą klubu parlamentarnego PO na Wiejskiej. Na zakończenie protestu z głośników popłynął utwór „Ta ostatnia niedziela”.

Oświadczenie MKPS
W związku z nieobecnością premier Ewy Kopacz w Warszawie MKPS wydał specjalne oświadczenie. – Z głębokim żalem przyjęliśmy fakt, że pani premier Ewa Kopacz w swoim postępowaniu po raz kolejny rozminęła się z oczekiwaniami społecznymi. Członkowie skromnej delegacji mieszkańców Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, którzy pragnęli dziś spotkać się z panią premier i podziękować jej za te pełne wspaniałych obietnic rządy, też są mocno rozczarowani. Bardzo liczyli, że pani premier osobiście przyjmie od nich wierzbę, na której wyrosły gruszki. Spodziewali się, że wspólnie z panią premier i reprezentantami jej rządu posmakują ośmiorniczek, z którymi podobno świetnie komponuje się pewne wino za 500 zł. Tymczasem pani premier w ostatniej chwili postanowiła uciec przed wdzięcznością wyborców – czytamy w oświadczeniu.

MKPS wyjaśnił też, dlaczego do Warszawy przyjechała jedynie kilkusetosobowa delegacja mieszkańców Śląska. – Obecna koalicja rządząca od lat próbuje napuszczać jedne grupy społeczne na inne, a górników przedstawia jako źródło wszelkiego zła, główną przyczyną korków w stolicy, zalania metra czy pożaru Mostu Łazienkowskiego. Wielotysięczna manifestacja w Warszawie z pewnością zostałaby w taki sposób przedstawiona przez rząd i związane z nim środki masowego przekazu. Zamiast prawdy o oszukanych mieszkańcach naszego regionu, do Polaków w całym kraju płynęłyby zmanipulowane informacje o tym, jak dzielna pani premier broni ich przed „roszczeniami” Ślązaków. 25 października odbędzie się manifestacja z udziałem setek tysięcy mieszkańców Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Przy urnach wyborczych powiedzą, co myślą o rządach ludzi, którzy ich nie szanują, nie dotrzymują porozumień – podkreślono w oświadczeniu.

pobierz pełny tekst oświadczenia MKPS

Równolegle do manifestacji w Warszawie w 100 miastach w całej Polsce odbyła się akcja, w której wzięli udział reprezentanci wszystkich central związkowych zrzeszonych w MKPS (obok NSZZ Solidarność, OPZZ, FZZ i Sierpień’80),  m.in. rozdając ulotki informujące o złamaniu przez rząd styczniowej umowy z mieszkańcami Śląska i Zagłębia oraz o innych niespełnionych obietnicach, deklaracjach i zobowiązaniach obecnej koalicji rządzącej.

ny, łk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.