Solidar Śląsko Dąbrow

Górnicy z Makoszów rozpoczęli protest pod ziemią

Protest w kopalni Makoszowy rozpoczął się o godz. 1.30. O godz. 9.00 pod ziemią przebywało
9 protestujących, którzy po zakończeniu pracy nie wyjechali na powierzchnię. Potem dołączyli kolejni. Obecnie jest ich już 20.
 
– Protest wybuchł spontanicznie. To była inicjatywa załogi. Ludzie mają już dość tego, co dzieje się na kopalni. Boją się, że stracą swoje miejsca pracy i będą się tułać po Śląsku. Obawiają się przechodzenia do kopalń należących do Polskiej Grupy Górniczej czy Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Niektóre z nich są oddalone od Zabrza nawet o 70 km. Boją się, że będą musieli pracować tylko na paliwo. Tak dramatyczne działania podjęli w obronie swoich miejsc pracy
– mówi Dawid Bendkowski, wiceprzewodniczący zakładowej Solidarności.
 
Podkreśla, że obawy pracowników związane są także z formą ewentualnych przejść, które wbrew temu, o czym informują władze spółki, nie będą miały charakteru alokacji. – Alokacja polega na przeniesieniu z kopalni do kopalni. Tutaj jest sytuacja taka, że górnicy najpierw muszą się sami zwolnić z kopalni Makoszowy, a następnie zatrudnić w innej. To rodzi ogromne wątpliwości – wyjaśnia.
 
Do protestujących rotacyjnie zjeżdżają liderzy górniczych związków zawodowych. – Wspierają ich. Rozmawiają z nimi i pytają, co im jest potrzebne, zapewniają gorące napoje, posiłki i koce – dodaje. Rano do protestujących zjechał m.in. przewodniczący zakładowej Solidarności Artur Banisz.
 
Protestujący górnicy przebywają na poziomie 850 metrów pod ziemią w komorze montażowej, znajdującej się w pobliżu szybu.
 
aga
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.