Dominik Kolorz: O czym należy pamiętać 1 czerwca
Podobnie jak znaczna część współobywateli jestem już zmęczony panującym na polskiej scenie politycznej duopolem. Chcę zmiany, chcę pluralizmu. Sprowadzenie polskiej sceny politycznej do areny walki dwóch nienawidzących się plemion jest ze wszechmiar szkodliwe dla całego społeczeństwa.
Z tego właśnie powodu w pierwszej turze wyborów prezydenckich nie głosowałem ani na Karola, ani na Rafała. Podobnie jak znaczna część współobywateli chciałem pokazać, jakie idee, jaki program, jakie cechy kandydata sprawiają, że to właśnie jego, a nie pozostałych wskazałbym na stanowisko głowy państwa. Mój kandydat dostał mało głosów.
Skorzystałem z tego obywatelskiego przywileju i zarazem obowiązku. O to walczyła „Solidarność”. O możliwość uczestnictwa w wolnych, demokratycznych wyborach. 45 lat temu to było przecież nasze wielkie marzenie. O tym, że demokracja to nie jest prosty wybór między dobrym, a złym, wówczas nie rozmyślaliśmy. Na szczęście nasza Ojczyzna od przeszło trzech dekad jest krajem demokratycznym. Nie raz wybieraliśmy między złem mniejszym i większym. Wiele razy. Ile razy chciałoby się na wyborczej kartce napisać: „Żaden z nich!” Problem w tym, że byłby to głos nieważny. Niestety.
Przepraszam tych, którzy uważają, że wskazuję na oczywistą oczywistość. Jednak muszę o tym mówić, bo zbyt wielu z nas zapomina, że w wyborach prezydenckich z pozoru tylko oddajemy głos na jednostkę. Z pozoru. W praktyce oddajemy głos na pewną grupę, która chciałaby otrzymać władzę. Głos oddany na Rafała Trzaskowskiego to głos na ekipę, która nosi szyld Koalicja Obywatelska. W przypadku Karola Nawrockiego to szyld Prawa i Sprawiedliwości. Koniec kropka. Cokolwiek by obaj nie powiedzieli, cokolwiek by nie obiecali. Jak to się teraz mówi: „Cóż szkodzi obiecać”.
Próbując to nieco usystematyzować. Rafał Trzaskowski to zwolennik wszystkich unijnych szaleństw, które niszczą polską gospodarkę. Popiera unijną politykę klimatyczną. Karol Nawrocki sprzeciwia się tej polityce i deklaruje poparcie dla inicjatywy obywatelskiej dotyczącej referendum ws. Zielonego Ładu. Rafał Trzaskowski jest reprezentantem tego obozu, dla którego interesy pracodawców zawsze miały większe znaczenie niż prawa pracownicze. Tego obozu, który dążył i nadal dąży do podwyższenia wieku emerytalnego. Obozu, którego przedstawiciele mieli i mają w sobie to poczucie wyższości nad zwykłym pracownikiem. Karol Nawrocki w tym obszarze ustawia się na przeciwległym biegunie. W kwestii praw pracowniczych i wieku emerytalnego wypowiada stanowisko tożsame ze stanowiskiem „Solidarności”.
Chłodno ważąc racje i kalkulując za czy przeciw, wybieram głos na Nawrockiego. Niezdecydowanych członków „Solidarności” z naszego regionu proszę o to samo. Z różnych powodów, które wymieniłem wcześniej, a także dlatego, że lepiej będzie dla nas wszystkich, gdy prezydent nie będzie z tego samego obozu, co parlamentarna większość. Potrzebujemy równowagi.
Jak podkreśliłem na wstępie, jestem zmęczony duopolem na polskiej scenie politycznej, ale jeszcze gorszy byłby monopol. Monopol obozu nazywanego obecnie Koalicją Obywatelską, czyli obozu antypracowniczego, antyzwiązkowego, którego aroganckie rządy doskonale pamiętamy. W latach 2010-2015 ta ekipa miała i rząd, i prezydenta. To były czasy nieustającego kryzysu, biedy i bezrobocia. Nie chcę, aby to się powtórzyło. O to tak naprawdę chodzi w tych wyborach prezydenckich i o tym należy pamiętać 1 czerwca, podejmując decyzje, czy pójść głosować i kogo wybrać.
Dominik Kolorz
