Departament Energii USA: zmiany klimatu wcale nie takie groźne
USA dokonują radykalnego zwrotu w polityce klimatycznej. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska wycofuje się z formalnego uznania, że gazy cieplarniane są zagrożeniem dla zdrowia publicznego. Z kolei Departament Energii opublikował raport, który podważa alarmistyczną narrację dotyczącą zmian klimatu.
Formalne uznanie gazów cieplarnianych za zagrożenie dla zdrowia publicznego przez Agencję Ochrony Środowiska (EPA) zostało wprowadzone w czasach prezydentury Baracka Obamy. Stanowiło ono podstawę dla późniejszych „zielonych” regulacji prawnych w USA.
Lee Zeldin, szef EPA ogłaszając decyzję agencji 29 lipca, stwierdził, że stanowi ona „sztylet w serce religii zmian klimatycznych”. – Agencje Ochrony Środowiska Obamy i Bidena naginały prawo, ignorowały precedensy i wypaczały naukę, aby osiągnąć swoje cele i obciążyć amerykańskie rodziny setkami miliardów dolarów ukrytych podatków każdego roku – powiedział Zeldin w oświadczeniu cytowanym przez amerykańskie media.
Tego samego dnia, czyli 29 lipca Departament Energii USA opublikował raport pt. „Krytyczny przegląd wpływu emisji gazów cieplarnianych na klimat USA”, w którym dokonano oceny istniejącej, recenzowanej literatury naukowej i danych rządowych dotyczących wpływu emisji gazów cieplarnianych na klimat oraz przedstawiono krytyczną ocenę dominującej narracji na temat zmian klimatu. – Rozwój ludzkości w ciągu ostatnich dwóch stuleci to historia, którą należy świętować. Jednak nieustannie powtarza się nam, że te same systemy energetyczne, które umożliwiły ten postęp, stanowią teraz egzystencjalne zagrożenie – powiedział sekretarz energii USA Chris Wright podczas prezentacji raportu. – Zmiany klimatu są realne i zasługują na uwagę. Ale to nie one są największym zagrożeniem, przed którym stoi ludzkość. Jako osoba ceniąca dane, wiem, że poprawa kondycji ludzkości zależy od zwiększenia dostępu do niezawodnej i niedrogiej energii – podkreślił sekretarz energii.
Wśród kluczowych ustaleń raportu znajduje się konkluzja, że komputerowe modele klimatyczne stosowane do prognozowania zmian klimatu są niedokładne i w połączeniu z zawyżonymi przewidywaniami dotyczącymi poziomu przyszłych emisji gazów cieplarnianych dostarczają „przesadne prognozy na temat przyszłego ocieplenia”.
Autorzy opracowania wskazali też, że twierdzenia o zwiększonej częstotliwości ekstremalnych zjawisk pogodowych wywołanych przez zmiany klimatu nie znajdują potwierdzenia w danych historycznych. Podobnie jak teza o przyspieszonym wzroście poziomu mórz. – Przypisanie zmian klimatu lub ekstremalnych zjawisk pogodowych emisjom CO2 powodowanym przez człowieka jest dyskusyjne ze względu na naturalną zmienność klimatu, ograniczenia danych i wrodzone braki modeli klimatycznych. Ponadto, udział aktywności słonecznej w ociepleniu pod koniec XX wieku może być niedoszacowany – czytamy w dokumencie.
Raport stwierdza, że ocieplenie klimatu wydaje się być mniej szkodliwe dla gospodarki niż powszechnie się uważa. Z kolei agresywne strategie ograniczania emisji CO2 mogą przynieść więcej szkód niż pożytków. Wskazano również, że polityka klimatyczna USA będzie miała „niewykrywalnie niewielki wpływ na globalny klimat”.
W tym kontekście warto przypomnieć, że Stany Zjednoczone odpowiadają za ok. 12,5 proc. globalnych emisji CO2. Tymczasem udział całej Unii Europejskiej to niespełna 8 proc. Jednak UE nie tylko nie zamierza Wzorem USA rezygnować z dotychczasowej polityki klimatycznej, ale wciąż dokręca śrubę Zielonego Ładu. 2 lipca Komisja Europejska ogłosiła nowy cel klimatyczny na 2040 rok, który zakłada redukcję CO2 o 90 proc.
łk
źródło foto: flickr.com/U.S. Department of Energy
