Bilion euro dla niemieckiego przemysłu. A Polska?
Niemiecka minister gospodarki wezwała Komisję Europejską do zatwierdzenia planu rządowej pomocy dla przemysłu energochłonnego w tym kraju. Polski rząd po majowej manifestacji hutników w Warszawie też zapowiada wsparcie. Na razie jednak projektów ustaw nie pokazał.
Cytowana przez Financial Times nowa minister gospodarki w rządzie federalnym Katherina Reiche stwierdziła, że przetrwanie niemieckiego przemysłu energochłonnego jest kluczowe „dla suwerenności Europy”. W jej ocenie pobudzenie niemieckiej gospodarki, która od dłuższego czasu znajduje się w stagnacji, ma stanowić impuls wzrostu dla całej Unii Europejskiej.
Rząd w Berlinie chce wpompować w gospodarkę, ze szczególnym uwzględnieniem sektora stalowego i chemicznego bilion euro. Takie wsparcie wymaga jednak notyfikacji, czyli zatwierdzenia przez Komisję Europejską, gdyż zgodnie z unijnymi traktatami, pomoc państwa dla przedsiębiorstw jest w UE, co do zasady, zakazana. Przed laty boleśnie przekonał się o tym nasz kraj, gdy KE nakazała zwrot pomocy publicznej udzielonej polskim stoczniom, co w konsekwencji doprowadziło do ich likwidacji.
Energia dla przemysłu
Jednym z głównych elementów rządowego pakietu wsparcia dla niemieckiego przemysłu ma być wprowadzenie stałej, specjalnej ceny energii dla przedsiębiorstw produkcyjnych. Drastyczny wzrost cen energii w Europie wynikający m.in. z niezwykle kosztownej polityki Zielonego Ładu to główna przyczyna głębokiego kryzysu, w którym znajduje się obecnie przemysł w całej UE.
Obniżenia ceny energii dla przedsiębiorstw domagają się również związki zawodowe i pracodawcy z działających w Polsce branż energochłonnych. Był to jeden z głównych postulatów w petycji przekazanej premierowi Donaldowi Tuskowi podczas hutniczej manifestacji w Warszawie, która odbyła się 21 maja. – Jeżeli Niemcy przeforsują cenę energii dla przemysłu na poziomie 50 euro za MWh, a u nas nadal nie będzie żadnych ruchów ze strony rządu, to dla naszych zakładów oznacza po prostu koniec. Likwidacje i masowe zwolnienia. Staniemy się niekonkurencyjni nie tylko wobec zakładów spoza Unii Europejskiej, które nie ponoszą kosztów Zielonego Ładu, ale również wewnątrz UE – mówi Andrzej Karol, przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność”.
Slajdy na prezentacji
6 czerwca, po manifestacji hutników w Warszawie, którą zorganizowały wspólnie wszystkie największe związki zawodowe działające w tym sektorze, Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapowiedziało pakiet wsparcia dla przedsiębiorstw energochłonnych. – Naszym celem jest, aby przede wszystkim ceny energii dla sektora energochłonnego ustabilizować. Przedsiębiorcy nie wiedzą z jaką ceną energii będą mieli do czynienia, a dziś energia, zwłaszcza w tym sektorze, to podstawa konkurencyjności. Nasz cel dla sektora energochłonnego to 250 zł za 1 MWh w miejsce obowiązujących dziś 490 zł. Ta propozycja będzie gwarantowała firmom konkurencyjność – powiedział podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez MRiT wiceminister Michał Jaros.
Hutnicze związki zawodowe podchodzą do zapowiedzi resortu z rezerwą. – Niemcy są na etapie negocjacji z Komisją Europejską, a my na dzisiaj mamy do czynienia wyłącznie ze slajdami na prezentacji. Czekamy na projekty ustaw, bo w deklaracje i obietnice już nie wierzymy – mówi Andrzej Karol. – 6 czerwca przesłaliśmy wspólnie z pracodawcami wniosek do rządu o zwołanie w trybie pilnym hutniczego zespołu trójstronnego. To jest najwłaściwsze miejsce do rozmowy o konkretach, jeśli rząd rzeczywiście je dla nas ma. Jak dotąd nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi ani na pismo w sprawie zespołu trójstronnego, ani na petycję skierowaną do premiera podczas majowej manifestacji – wskazuje szef hutniczej „Solidarności”.
Jeden postulat spełniony
Protest hutników w stolicy przyniósł już jednak jeden wymierny skutek. 28 maja Senat przyjął ustawę, która ma przyspieszyć procedury wypłat rekompensat za pośrednie koszty energii dla przemysłu energochłonnego. Kilka dni później ustawę podpisał Prezydent Andrzej Duda. Jej zapisy zaczną obowiązywać od 1 lipca. Rekompensaty dla branż energochłonnych zostały wprowadzone dzięki staraniom NSZZ „Solidarność” jeszcze przez poprzedni rząd. Jednak z powodu skomplikowanych procedur przedsiębiorcy byli zmuszeni czekać na wypłatę środków nawet przez kilkanaście miesięcy. Teraz ma się to zmienić dzięki wprowadzeniu systemu zaliczkowego. – To krok w dobrym kierunku, którego z pewnością nie byłoby, gdyby nie nasz protest w Warszawie. Jeden z naszych postulatów został spełniony. To jednak o wiele za mało. Komitet protestacyjny powołany przez największe związki zawodowe z sektora stalowego wciąż działa. Jesteśmy gotowi do kolejnych akcji protestacyjnych – zaznacza Andrzej Karol.
Łukasz Karczmarzyk
