Solidar Śląsko Dąbrow

Białoruskie wzorce władzy

Czym różnią się piłkarze polscy od piłkarzy hiszpańskich? Hiszpanie grają najlepiej w Europie, a Polacy w reklamach. Dowcip co prawda odgrzewany i nieśmieszny, ale jakże prawdziwy. Jednak dużo bardziej frapująca jest zagadka następująca: czym różni się uliczna bijatyka bandytów polskich z bandytami rosyjskimi od identycznej bijatyki tych samych – jak można przypuszczać – bandytów znad Wisły z bandytami znad Sprewy?

Pierwsza bijatyka odbyła się niedawno, bo przed meczem Polska-Rosja na Euro 2012. Druga – kilka miesięcy wcześniej, 11 listopada w trakcie obchodów Święta Niepodległości. Po mordobiciu czerwcowym okazało się, że miało ono zupełnie marginalne znaczenie i nie jest w stanie zepsuć nam wszystkim największego od Zjazdu Gnieźnieńskiego wydarzenia w historii Polski. Rządzący oraz zaprzyjaźnione media – jak mawia pewien równie zaprzyjaźniony reżyser – zgodnym chórem zapewnili, że uczestnikami incydentu były kilkuosobowe grupki kiboli, z którymi policja szybko sobie poradziła, bo przecież służby mundurowe na Euro spisały się wzorowo, podobnie zresztą jak wszyscy inni, a przede wszystkim nasi piłkarze, którzy na pewno wyszliby z grupy, gdyby nie zamknięty dach na Stadionie Narodowym i to, że w tejże grupie oprócz naszych orłów grały jeszcze trzy inne drużyny. Migawki przedstawiające lejących się kiboli już tego samego dnia zostały przykryte przez obrazki przedstawiające tysiące normalnych bawiących się ludzi, którzy lali co najwyżej piwo we własne gardła w strefach kibica. I bardzo słusznie, bo bandyci szukający zadymy rzeczywiście stanowią promil naszego społeczeństwa.

Z kolei po mordobiciu listopadowym okazało się, że te same kilkuosobowe grupki bandytów, to groźne hordy nacjonalistów, z którymi jak najszybciej należy zrobić porządek. Porządek ów postanowił zrobić pan prezydent, który wysmażył projekt ustawy, radykalnie ograniczający wolność obywateli do zgromadzeń. 28 czerwca między pierwszym i drugim półfinałem wysmażony projekt cichaczem przyjął Sejm.

Kiedy ustawa wejdzie w życie, to władza będzie decydować, czy jakieś zgromadzenie może się odbyć, czy też nie. Bez względu na to, czy jego powodem będzie społeczna chęć wyrażenia wdzięczności za budowę nowych autostrad, czy np. feta z powodu ponownego wyboru Grzegorza Laty na fotel prezesa PZPN. Władza może się nie zgodzić i już. Że PRL? Że Białoruś? Jak się nie podoba, to zawsze możesz Drogi Czytelniku złożyć uprzejmą prośbę do władz o zgodę na manifestację w tej sprawie. A władza zawsze może Ci, Drogi Czytelniku, odpowiedzieć jak w nieśmiertelnym „Misiu”: Ja tutaj jestem kierownikiem tej szatni! Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?

Trzeci z Czwartą:)

Dodaj komentarz