A jednak to był mobbing. Związkowiec wygrał w sądzie
W sierpniu Sąd Okręgowy w Rybniku oddalił apelację pracodawcy i utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji. A ten nie pozostawia żadnych wątpliwości. Aleksander Wejkowski, przewodniczący „Solidarności” w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej w Rybniku, był mobbingowany przez swojego przełożonego. To jednak nie koniec tej przykrej sprawy, bo regulamin pracy rybnickiego zakładu jasno wskazuje, jakie konsekwencje powinien teraz ponieść mobber.
Procesy toczyły się od 2019 roku. Pierwszy wyrok w sprawie mobbingu zapadł w lutym tego roku w Sądzie Rejonowym w Rybniku po wieloletnim postępowaniu. To orzeczenie zostało podtrzymane przez sąd drugiej instancji. – Uzasadnienie liczyło aż 17 stron. Sąd krok po kroku wyliczył działania mojego przełożonego, które uznał za mobbingowe. Mnie dzisiaj bardzo ciężko do tego wracać, ale przykładów mogę podać mnóstwo. Np. mój przełożony nie wydawał mi konkretnych poleceń, a oczekiwał działań, które nie znajdowały się w zakresie moich obowiązków. Zmieniał polecenia, jakie wydawałem podległym mi pracownikom, nie informując mnie o tym, albo wzywał mnie do siebie i przez kilkanaście minut nic nie mówił, po czym wychodził i nie wracał – mówi Aleksander Wejkowski. Szef zakładowej „Solidarności” pełnił również funkcję przewodniczącego Rady Pracowników, a mimo to przełożony utrudniał mu kontakt w czasie kadencji z pracownikami zakładu, co także zostało uznane przez sąd za mobbing.
Aleksander Wejkowski wskazuje, że zanim doszło do procesu, o niewłaściwych zachowaniach swojego przełożonego powiadomił dyrekcję zakładu. W efekcie zebrała się komisja antymobbingowa. Niestety, komisja stanęła po stronie mobbera, co obróciło się przeciwko przewodniczącemu zakładowej „Solidarności”. Przełożony oskarżył związkowca o zniesławienie i wytoczył mu proces karny. – To było coś strasznego. Oczywiście sąd nie dał mu wiary i przyznał mi rację, słusznie uniewinniając mnie od zarzuconego mi czynu. Mój przełożony od tego wyroku się odwołał, ale sąd odwoławczy jego apelację oddalił. W związku z czym, podjąłem dalsze kroki prawne i wystąpiłem do Sądu Pracy w Rybniku przeciwko pracodawcy, który mimo obowiązku ustawowego nie przeciwdziałał mobbingowi. Bardzo trudno jest siedzieć na sali sądowej i słuchać, jak były już wówczas przełożony oraz inni świadkowie zawnioskowani przez pracodawcę zeznają nieprawdziwe rzeczy na twój temat. Ostatecznie sprawę wygrałem w obu instancjach sądowych – podkreśla przewodniczący zakładowej „Solidarności”. Potrzebowałem tego wyroku, żeby móc walczyć z niewłaściwymi zachowaniami. Czuję, że idąc do sądu, zrobiłem coś dobrego nie tylko dla siebie, ale i dla innych – dodaje związkowiec.
Równocześnie Sąd Rejonowy w Rybniku przyznał związkowcowi zadośćuczynienie. Aleksander Wejkowski wskazuje, że idąc do sądu, nie myślał o odszkodowaniu. – Chodziło o sprawiedliwość. Jeśli ktoś robi złe rzeczy, to powinien zostać za to ukarany – mówi związkowiec i podkreśla, że w zakładowym regulaminie pracy jest zapis dotyczący konsekwencji, jakie powinny zostać wyciągnięte względem osoby dopuszczającej się mobbingu wobec innych pracowników firmy. – W paragrafie 11. tego regulaminu jest zapisane, że każde zachowanie pracownika związane z mobbingiem jest ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych skutkującym rozwiązaniem umowy o pracę, a na pracodawcy ciąży obowiązek przeciwdziałania mobbingowi. Trzeba dodać, że w czasie trwającego procesu pracodawca próbował z regulaminu ten zapis wykreślić. Po uprawomocnieniu się wyroku wystąpiłem do pracodawcy o wykonanie tego obowiązku oraz rozwiązanie umowy o pracę z mobberem i teraz czekam na ruch dyrekcji. Pracodawca musi przestrzegać regulaminu pracy, tak jak my wszyscy – mówi Aleksander Wejkowski.
W jego ocenie zapis dotyczący wyrzucenia mobbera z pracy jest bardzo rygorystyczny, ale właśnie taki powinien być. – Gdyby siedem lat temu ktoś spytał mnie, czy któryś z pracowników ma zostać zwolniony, to odpowiedziałbym, że nie i broniłbym każdego. Dzisiaj tak nie myślę. Uważam, że, jeśli ktoś wyrządza krzywdę innemu pracownikowi, to powinien ponieść konsekwencje swoich nagannych działań, a na pracodawcy ciąży ustawowym obowiązek przeciwdziałania takim zachowaniom i wyciągania negatywnych konsekwencji wobec osób dopuszczających się mobbingu – dodaje przewodniczący „Solidarności” w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej w Rybniku.
aga
