Zakręcony na punkcie kajakarstwa

dodano: 03-02-2012 15:34
Zakręcony na punkcie kajakarstwa

Należy do Polskiego Związku Kajakowego, jest wiceprezesem Klubu Kajkowego „Neptun Żory”. 30-letni Miłosz Witkowski, związkowiec z Solidarności z Huty Łabędy na kajaku pływa już 16 lat. Marzy o opłynięciu brzegu całego Morza Bałtyckiego. Kajakiem zaczął pływać w wieku 14 lat. - Razem z ojcem pojechaliśmy na Suwalszczyznę i od tej pory każdego roku pływałem po Czarnej Hańczy. Gdy miałem 17 lat, to w cztery dni przepłynąłem całą rzeką pod prąd - opowiada Miłosz Witkowski.

Kajakarskie szlify pan Miłosz zdobył na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Tam uzyskał stopień instruktora kajakarstwa. Jeszcze jako student prowadził zajęcia dla swoich kolegów z uczelni podczas kajakarskich obozów szkoleniowych. W organizowanych na rzece Skawie ogólnopolskich spływach cztery razy z rzędu zdobywał indywidualnie złote medale. Dwa razy pod rząd zdobył złoty medal w dwójkach kajakarskich. - W wieku 25 lat otrzymałem odznakę „Złota na wiośle”. Zacząłem organizować spływy ogólnopolskie i międzynarodowe - mówi Miłosz Witkowski. Na ostatnim roku studiów podjął pracę w Hucie Łabędy w Gliwicach.

- Dwa lata temu rozstałem się z hutą, ale nie z moją komisją zakładową. Wciąż opłacam związkowe składki. W 2011 roku Śląsko-Dąbrowska Solidarność była sponsorem mojego startu w Ogólnopolskim Wyścigu Barbórkowym na Zalewie Rybnickim - mówi pan Miłosz, który obecnie jest właścicielem firmy turystyczno-rekreacyjnej w Gliwicach i specjalistycznego sklepu ze sprzętem kajakowym. W ofercie jego firmy znajdują się przede wszystkim kajakowe wycieczki w kraju i zagranicą. - Organizujemy również spływy dla dzieci niepełnosprawnych, współpracujemy z organizatorami olimpiad specjalnych oraz ze szkołami z całego Śląska. Zajęliśmy się też promocją śląskich rzek. W Polskim Związku Kajakowym Śląsk wciąż jest białą plamą na mapie, a przecież w naszym regionie mamy piękne, czyste rzeki oraz cudowną przyrodę. Nie wyjeżdżając daleko można wziąć udział w organizowanych przez nas weekendowych spływach na Kłodnicy, Rudzie, Małej Panwii, na górnej Odrze - mówi Miłosz Witkowski.

Pan Miłosz przyznaje, że jest zakręcony na punkcie ekstremalnego kajakarstwa. - Ale na takie wyprawy wyjeżdżam z wytrawnymi zawodnikami. Adrenaliny poszukujemy w skokach na kajakach z wodospadów i w pływaniu po najtrudniejszych rzekach - mówi kajakarz. Pan Miłosz zapewnia, że z kajakiem nigdy się nie rozstanie, będzie pływał dopóki mu zdrowie pozwoli. - Kajakarstwo przede wszystkim daje możliwość bliskiego kontaktu z przyrodą, którą kocham. Bez kajaka, którym wszędzie można podpłynąć, nigdy nie zobaczyłbym tylu fascynujących cudów natury - mówi Miłosz Witkowski.

Stop 67


Sala konferencyjna

Górnicza Solidarność