Po strajkach w 1980 r. Solidarność z czechowickiej kopalni Silesia podjęła decyzję o wykonaniu związkowego sztandaru. Haftowały i malowały go zakonnice z klasztoru Felicjanek w Krakowie, pod nadzorem ks. Jęczmionki, proboszcza Kościoła Wspomożenia Wiernych w Czechowicach. W tej świątyni, znajdującej się nieopodal kopalni, sztandar został poświęcony przez nieżyjącego już biskupa Juliana Groblickiego z Krakowa.
- W uroczystości poświęcenia związkowego symbolu licznie uczestniczyła załoga kopalni. Wówczas nasz zakład zatrudniał 3,5 tys. pracowników, z czego do Solidarności należało 3,2 tys. osób – wspomina Kazimierz Żyrek, ówczesny przewodniczący związku w kopalni Silesia.
Rankiem 13 grudnia 1981 r. związkowcy z kopalni Silesia uzgodnili, że ukryją sztandar w Kościele Wspomożenia Wiernych. Kazimierz Żyrek ukradkiem przeniósł go z kopalni do świątyni.. Po jakimś związkowcy z Silesii postanowili, że ich sztandar będzie wisiał przy ołtarzu w czechowickim kościele pw. Świętej Barbary, zwrócony wizerunkiem patronki górników do wiernych. - Ale wszyscy doskonale wiedzieli, że jest to sztandar naszej Solidarności. Bezpieka długo nie zdawała sobie z tego sprawy. Gdy esbecy dowiedzieli się o naszym kamuflażu, to ukryłem sztandar w swoim mieszkaniu. Bezpiecznie wisiał za potężnym segmentem meblowym, który najpierw trzeba byłoby zdemontować, aby zobaczyć, co się za nim ukrywa – mówi Krzysztof Kwaśny, działacz związkowy z kopalni Silesia.
W mieszkaniu Kwaśnego sztandar doczekał reaktywacji związku. Od tej pory towarzyszy związkowcom z Solidarności z kopalni Silesia podczas wszystkich ważnych uroczystości. - Razem z nim odsłanialiśmy pomnik ku pamięci górników, którzy zginęli w katastrofach w naszej kopalni. Był też z nami w 2003 r., podczas podziemnego strajku trwającego 240 godz., kiedy broniliśmy Silesię przed likwidacją. Wówczas, podczas mszy świętej odprawionej w kopalni, pod solidarnościowym sztandarem wymodliliśmy powodzenie naszego protestu – mówi Kazimierz Żyrek.