Solidarność domaga się odwołania obecnego zarządu Grupy Bumar i zapowiada protesty. - Zarząd od wielu miesięcy nie robi nic, aby grupa przetrwała trudną sytuację na rynku. Niekompetencja tego zarządu spowodowała, że prawie wszystkie spółki należące do grupy znalazły się w dramatycznej sytuacji finansowej - mówi Zdzisław Goliszewski, przewodniczący Solidarności w Bumarze-Łabędy.
- W dodatku od lutego w pięciu spółkach Bumaru w naszym regionie trwają przetasowania kadrowe i konkursy na nowych prezesów. To powoduje, że zarządzający tymi spółkami żyją w niepewności i praktycznie panuje paraliż decyzyjny - mówi Goliszewski. Spółki, których ten problem dotyczy to Zakład Konstrukcji Spawanych Bumar-Łabędy, Zafama w Zawierciu, Odlewnia Staliwa Łabędy, Zakład Przekładni i Hydrauliki Bumar-Łabędy oraz Zakład Elementów Tłocznych i Konstrukcji Stalowych Bumar-Łabędy.
Jak mówią związkowcy jedyna działalność w jakiej zarząd Grupy Bumar wykazuje się skutecznością to wynajmowanie firm konsultingowych, które opracowują plan restrukturyzacji firmy. - Ta aktywność na polu consultingu trwa od roku. Mamy już czwartą firmę, która przygotowuje plan restrukturyzacji. Nie wiemy ile to wszystko kosztowało, ale uzyskaliśmy informację, że tylko pierwsza z nich otrzymała za ten consulting 300 tys. zł - mówi szef Solidarności w gliwickim Bumarze. - Tymczasem pracownicy przez jakiś czas otrzymywali wypłaty w ratach i z opóźnieniem. Od czerwca wypłaty znów są w terminie, ale wciąż są zawieszone wypłaty świadczeń wakacyjnych, czyli popularnej „gruszki”.
Związkowcy zapowiadają, że jeśli w najbliższym czasie zarząd Grupy Bumar nie zostanie odwołany i nie zostaną podpisane kontrakty na remont sprzętu polskiej armii, to rozpoczną przygotowania do czynnej akcji protestacyjnej w całym sektorze zbrojeniowym.
6 lipca odbyło się spotkanie podzespołu komisji trójstronnej zajmującego się przemysłem zbrojeniowym. - Rozmawialiśmy o trudnej sytuacji spółek Grupy Bumar. Wciąż nie wiemy, czy i kiedy podpisane zostaną kontrakty z Ministerstwem Obrony Narodowej na remont sprzętu polskiej armii, a od tego zależy przyszłość firmy – podkreśla szef „S” w Bumarze-Łabędy. Związkowcy usłyszeli zapewnienie, że rząd pracuje nad tym, aby na wzór rozwiązań wprowadzonych w innych krajach europejskich, chronić swój własny przemysł zbrojeniowy przed agresywną konkurencją zagraniczną. - Mimo europejskich dyrektyw w sprawie np. zamówień publicznych taka ochrona jest możliwa i liczymy, że będzie funkcjonować również w naszym kraju – dodaje Goliszewski.