Salowe ze Szpitala Specjalistycznego w Dąbrowie Górniczej spędzą kolejną noc w dąbrowskim Urzędzie Miasta. Negocjacje pomiędzy reprezentującą je Solidarnością z dąbrowskiego szpitala a przedstawicielami spółdzielni Naprzód zakończyły się fiaskiem.
- Prezes spółdzielni Naprzód za pośrednictwem dyrektora szpitala przekazał nam, iż spółdzielnia może podpisać z salowymi umowy na czas określony na dwa lata. Ta propozycja jest nie do przyjęcia, bo nie daje salowym gwarancji zatrudnienia. Tego typu umowy mają dwutygodniowy okres wypowiedzenia i obawiamy się, że protestujące salowe po miesiącu od podpisania umowy mogą zostać po prostu zwolnione bez podania przyczyn - powiedziała Elżbieta Żuchowicz, przewodnicząca Solidarności w szpitalu w Dąbrowie. - W dodatku czujemy się lekceważone przez prezesa Naprzodu, który nie pojawił się w Dąbrowie, aby przedstawić swoje propozycje, lecz korzysta z pośrednictwa dyrektora szpitala. Okupacja trwa. Czekamy na przyjazd prezes spółdzielni – dodaje Żuchowicz.
Salowe okupują Urząd Miasta w Dąbrowie Górniczej od wtorku, domagając się gwarancji zatrudnienia. W 2004 roku, kiedy przetarg na sprzątanie dąbrowskiej placówki wygrała zewnętrzna firma Aspen, kilkudziesięcioosobowa grupa salowych w trybie art. 23' Kodeksu pracy została przekazana do tej firmy. Podpisano wówczas porozumienie gwarantujące pracę i płace. Niedawno odbył się kolejny przetarg, który wygrała inna firma – Naprzód, ale ona odmawia przejęcia salowych na tym samych zasadach. 10 września firma Aspen kończy świadczenie usług dla szpitala i od 11 września usługi ma wykonywać Naprzód. Związkowcy z Solidarności twierdzą, że obowiązkiem Naprzodu jest przejęcie i zatrudnienie salowych. Powołują się na orzeczenia sądów w podobnych przypadkach. Sami także skierowali sprawę do sądu o ustalenie pracodawcy dla salowych z dąbrowskiej placówki.