Na motorze czuje wolność

dodano: 27-01-2012 23:18
Na motorze czuje wolność

Jeździ na motocyklu Suzuki Intruder 800, ale jego marzeniem jest Harley Davidson. Mirosław Jaśniewicz, związkowiec z Solidarności z Huty Łabędy w Gliwicach to zapalony motocyklista.

- W 1975 roku ojciec kupił mi Komara. Miałem wtedy 13 lat i do tej pory śmigałem tylko na rowerach. Ale tata miał do mnie duże zaufanie. Powiedział mi tylko, żebym był ostrożny. Dałem słowo, że będę jeździł rozsądnie i do dziś go dotrzymuję. Na tym Komarze jeździłem do 19 roku życia. Później tato kupił mi czeski motocykl Jawa, który wyciągał 135 km/h. Pamiętam, że z Opola przywieźliśmy go pociągiem, bo akumulator nie był naładowany - opowiada Mirosław Jaśniewicz. Do tej Jawy pan Mirek ma do dziś ogromny sentyment. Mimo, że nie nadaje się już do jazdy, wciąż stoi w jego piwnicy. - Nikomu jej nie sprzedam. Pewnie już nie odpali, ale zakonserwowałem ją, wlałem olej do cylindrów. W tym roku w marcu moja Jawa skończy 31 lat - mówi pan Mirosław, który obecnie jeździ na motocyklu Suzuki Intruder 800. - To wypasiony sprzęt. Dodatkowe lampy, sakwy, z przodu szyba. Jest bardzo lekki. Waży tylko 220 kg. Na ciężkim motorze jeździ się zdecydowanie gorzej. Do jego zakupu długo musiałem przekonywać swoją żonę. Bo kobiety zawsze uważają, że jest wiele ważniejszych rzeczy, niż motor dla męża. Teraz razem jeździmy na zloty motocyklistów do Dzierżna - mówi Mirosław Jaśniewicz.

Zloty zwykle zaczynają się w piątki. Inauguruje je widowiskowa kawalkada kilkuset motocykli, zmierzających na Plac Krakowski w Gliwicach. Tam w ubiegłym roku specjalnie dla uczestników zlotu grała orkiestra dęta z kopalni Knurów. Pan Mirek zapewnia, że na zlotach ochroniarze nie są potrzebni. - Nie ma tam żadnych rozrób. Za to są koncerty, konkursy i tańce. Są też kramy, gdzie można kupić motocyklowe gadżety. Na okrągło gra muzyka. Bawimy się do późnej nocy - mówi pan Mirek.

Jak każdy zapalony motocyklista pan Mirosław marzy o tym, by kiedyś przesiąść się na Harleya Davidsona. - Ale te marzenia przynajmniej na razie są dla mnie nieosiągalne. Nowy Harley kosztuje od 100 tys. zł wzwyż. A za używany trzeba zapłacić 40 tys. zł - informuje pan Mirek. Przyznaje, że przyjemności z jazdy na motorze nie sposób opisać. - To jest naprawdę niesamowite przeżycie. Uwielbiam czuć na twarzy mocny podmuch powietrza. Jadąc na motorze czuję się wolny jak ptak - mówi Mirosław Jaśniewicz.
 

Stop 67


Sala konferencyjna

Górnicza Solidarność