Ludzie czy zwierzęta?

I po rekonstrukcji. Mamy nowy, jeszcze lepszy rząd. Wyszło na to, że wicepremierem, czyli zastępcą premiera, został prezes wszystkich Polaków, którego z kolei zastępcą w partii, czyli wiceprezesem ma zostać wkrótce sam premier. Wielu zachodzi w głowę, o co w tym wszystkim chodzi. My nie zachodzimy. Po prostu doceniamy poczucie humoru prezesa i konsekwentne dążenie do przejrzystości hierarchii stanowisk. Teraz to już nikt nie wmówi nam, że czarne jest białe, a białe jest Czarnek.
 
A teraz żart z zupełnie innej beczki. Skoro prezes, jak się wydaje „dla beki”, postanowił zamieszać na politscenie „piątką dla zwierząt”, to i my przedstawimy swoją „trójkę dla zwierząt”. Została ona opracowana wyłącznie na potrzeby niniejszego wydania „Wieści”. Staramy się uczyć od najlepszych.
 
Po pierwsze stanowczo popieramy papugi z brytyjskiego zoo, które są szykanowane przez opiekunów. Zostały one usunięte z wybiegu i rozdzielone, bo, jak tłumaczy dyrekcja ogrodu, zbyt dużo przeklinały i to w obecności gości zoo. W naszej ocenie to jawne pogwałcenie praw tych zwierząt do wyrażania swoich opinii. Prawdą jest, że czyniły to w sposób nader ekspresyjny, ale przecież w niczym nie odbiegało to od ścieżek dźwiękowych znacznej liczby uznanych dzieł zarówno anglosaskiej, jak i polskiej kinematografii. 
 
Po drugie, wnioskujemy o wprowadzenie obowiązkowych badań okulistycznych dla myśliwych i rozważenie możliwości dofinansowania noktowizorów dla tych hobbystów. Chodzi o przypadek z Dolnego Śląska, gdzie myśliwy zastrzelił klacz, bo pomylił ją z dzikiem. Realizacja tego postulatu pozwoli uniknąć w przyszłości równie tragicznych pomyłek i uczyni nasz świat jeszcze lepszym.
 
Trzeci punkt naszej „trójki dla zwierząt” dotyczy ochrony pytonów i kajmanów. Ostatnio we Wrocławiu z Odry wyłowiono wyziębionego kajmana, a w hotelowej toalecie w Poznaniu odkryto pytona. Proponujemy, aby wobec właścicieli tych gadów zastosować sankcje w postaci np. wspólnej nocy w terrarium.
 
A na koniec o międzyludzkiej solidarności, o której ludzie zapominają w pierwszej kolejności. Władze Arsenalu Londyn zwolniły z roboty Gunnersaurusa, żywą, klubową maskotkę, w rolę której od 27 lat wcielał się Jerry Quy. To z powodu cięć finansowych związanych z pandemią. Zwolnienie wywołało wzburzenie fanów. Gotowość przyjęcia do pracy Gunnersaurusa zadeklarował właściciel hiszpańskiej Sewilli, co już okrzyknięto hitem październikowego okienka transferowego. Większym niż przejście donikąd Milika i Piątka razem wzięte.
 
Podróżny&Gospodzki