Lubi łowić duże ryby

dodano: 22-02-2012 13:59
Lubi łowić duże ryby

Należy do Górniczego Stowarzyszenia Wędkarskiego Silesia, działającego przy czechowickiej kopalni Silesia. Dla pana Grzegorza Babija, wiceprzewodniczącego tamtejszej Solidarności, największym powodem do dumy jest złowiony przez niego w 2010 roku ogromny sum. Ryba mierzyła 1,80 m, a ważyła około 60 kg. - Złowiłem ją na małym zbiorniku Kopalniak w Czechowicach. Walka z sumem trwała 45 minut. Udało mi się go pokonać dzięki pomocy kolegów. Na szczęście jeden z nich miał ze sobą bardzo duży podbierak. Ryba była już zmęczona, ale jeszcze silna. W ostatnim momencie udało nam się ją włożyć do podbieraka. Już na brzegu zauważyliśmy, że jedna kotwica była całkowicie wyłamana, na drugiej pozostały tylko dwa małe groty. Gdyby sumowi udało się jeszcze raz odpłynąć, to najprawdopodobniej nie wiedziałbym, jaki okaz miałem na wędce - opowiada Grzegorz Babij.

Wędkarstwem zainteresował się piętnaście lat temu. Zaczynał na małych łowiskach. Uczył się, podglądając jak inni wędkują. - Pierwszą dużą rybą, którą złowiłem, był sandacz o długości 90 cm. Ważył około 5 kg. Wychodząc z domu zażartowałem do żony, że nie będzie mnie kwadrans, a wrócę z rybą. Pamiętam, że po jej złowieniu nie mogłem spać przez prawie trzy miesiące. Wszystkim pokazywałem jej zdjęcia, na prawo i lewo chwaliłem się swoją zdobyczą - śmieje się pan Grzegorz. Przyznaje, że najbardziej lubi spiningować. - Nie czekam, aż ryba połknie przynętę. Wychodzę z założenia, że to wędkarz ma szukać ryby, a nie odwrotnie - mówi pan Grzegorz. Spławikowe zawody organizowane przez GSW Silesia traktuje czysto rekreacyjnie. - Bardzo się cieszę, gdy ryby biorą moim kolegom. Mogę ich wtedy podpatrywać, porównywać jaką zanętę stosują. To, że kilka razy udało mi się złowić spore okazy, nie oznacza, że pozjadałem wszystkie rozumy - mówi skromnie pan Grzegorz. W ubiegłym roku złowił metrowego szczupaka, ważącego blisko 10 kg.

- Podobnych ryb było więcej, ale większość z nich wypuszczam do wody - podkreśla Grzegorz Babij. Przyznaje, że wędkarstwo jest dla niego odskocznią od codziennych zajęć. -Chociaż z natury jestem dość impulsywny, to nie przeszkadza mi, że ryba nie bierze - śmieje się pan Grzegorz.
 

Stop 67


Sala konferencyjna

Górnicza Solidarność