Lato z komarami

Co za rok nam się trafił. A nic tego nie zwiastowało. Było normalnie. Zdawało się, że spokojnie pełzniemy ku lepszemu, a tu bum. Plaga za plagą. Najpierw przyszła korona, a w ślad za nią lockdown. W charakterze plag współistniejących ustawiczna polityczna młócka oraz szajba LBGT. I nawet jeśli wyłączysz medialny szum z telewizorów, radioodbiorników i smartfonów, to nadal żyć nie daje cierpiąca na schizofrenię pogoda, no i najazd, a właściwie dywanowy nalot komarów. Tu, przy tych kąsających paskudach na dłuższą chwilę muszę się zatrzymać, by pokazać, jak powinna wyglądać prawdziwa postawa roszczeniowa. Prawdziwa, podkreślam, ponad i poza politycznymi podziałami. I bezkompromisowa, bo wywołana własnym bolesnym doświadczeniem, czyli ustawicznym swędzeniem.
 
Otóż, gdzie był rząd, ja się pytam, gdy te komarzyce jaja znosiły. To wina drugiego, czy pierwszego PiS-u? A może to efekt wieloletnich zaniedbań PO i PSL? Może wystarczyło nie kraść, a dziś by nas nie swędziało? A może parę lat temu należało dać nadzór nad likwidacją komarów komuś kompetentnemu, a nie osobnikowi, którego jedyną kompetencją jest wierność partii i prezesowi? Ja się pytam, gdzie był rząd i gdzie były samorządy, gdy te komarzyce się wykluwały? Dlaczego nie ma programu np. „Moskitiera plus”? Dlaczego Polki i Polacy zostali bez wsparcia w walce z krwiopijcami? I jeszcze jedno, bo jest pandemia przecież. Jaką mam gwarancję, że komar mnie koroną nie zarazi? Se lata gdzie chce. Bezczelnie nie zachowuje dystansu społecznego. Przeciwnie, skraca dystans do minimum i nie nosi maseczki, bo nie mógłby się napić. Sanepid te komary ma pod kontrolą?
 
Wiem, jakie efekty przyniosą moje pytania. Zwolennicy KO powiedzą, że plaga komarów to wina PiS-u. Zapewnią, że gdyby społeczeństwo ich wybrało, a nie pisiorów, to ani bąbelka byś na skórze nie uświadczył, suwerenie ty nasz kochany. Zwolennicy PiS albo powiedzą, że to wina totalnej opozycji, albo po prostu każą się się od...ć, twierdząc, że mają na głowie ważniejsze sprawy niż komary, np. walkę ze światowym gejostwem. Nawiasem mówiąc ciekawe, czy wśród komarów są osobniki nieheteronormatywne, czyli że wyglądają jak samiec, a tną i ciągną krew jak samica? Ale temat na odrębny tekst i w innym piśmie. Takim bardziej naukowym.
 
Wracając do głównego nurtu wywodu, gdyby jednak naród się uparł, że co jak co, ale nie po to płacimy podatki, żeby władza z tymi komarami nic robiła, to co przeciętny polityk powie? Domyślam się, więc zacytuję: „Otóż, plaga komarów to skutek ocieplenia klimatu, czyli winien jest kto, drogie dzieci? Gór-ni-cy!!! Bardzo dobrze. A więc co należy zrobić, żeby nas nie swędziało? Zam-knąć ko-pal-nie!” A gdy dziecko zapyta, czy po zamknięciu kopalń komary znikną, pan lub pani odpowie, że nie, ale na pewno nie będą gryzły. A nawet jeśli będą, to nie aż tak bardzo. Do-wi-dze-nia! 
 
Jeden z Drugą:)