Krok ku „Solidarności”. 40. rocznica strajku w Fazosie

40 lat temu, 21 sierpnia 1980 roku w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach wybuchł strajk. – W tamtych czasach nie wolno było strajkować. Baliśmy się samego słowa „strajk” – wspomina Marek Skwarczyński, współorganizator akcji w tarnogórskim zakładzie. Był to pierwszy robotniczy protest na Górnym Śląsku latem w 1980 roku.
 
Wspomina, że do decyzji o proteście załoga dojrzewała od wielu miesięcy. – Dziś opowieści o tamtych czasach wydają się wielu młodym wręcz nieprawdopodobne. Trudno jest im objąć wyobraźnią, jak mogło czegoś nie być w sklepach, na półkach, jak nie można było czegoś kupić, gdzieś pojechać. Ale wielu z nas doskonale pamięta, jak trudne to były czasy – opowiada Skwarczyński. Pierwsze próby zmienienia swojej sytuacji robotnicy fabryki podjęli w maju 1980 roku. Przekazali dyrekcji postulaty, ale spotkali się z lekceważeniem. 21 sierpnia pracownicy fabryki zdecydowali się ponowić próby rozmów. Dyrektor zakładu znów ich zignorował i zlekceważył. To wywołało wzburzenie. Kolejne wydziały tej zatrudniającej 1300 ludzi fabryki zaczęły przerywać pracę. – Początkowo nie było zamiaru ogłaszania strajku. Nawet jak zatrzymaliśmy produkcję na poszczególnych wydziałach, to nikt nie mówił o strajku. Każdy chciał, aby były załatwione sprawy wewnętrzne, które przedstawiliśmy dyrekcji . Jednak gdy dyrekcja nie odniosła się do postawionych postulatów, a władza zaczęła zastraszać działaczy, postulaty zakładowe rozszerzone o sprawy ogólnospołeczne i zapadła decyzja o ogłoszeniu strajku – wspomina Skwarczyński. 
 
Do negocjacji włączyli się przedstawiciele rządu i władz wojewódzkich partii. Przystali na realizację postulatów zakładowych i branżowych, ale o ogólnospołecznych nie chcieli rozmawiać. Pracownicy postanowili kontynuować protest. 22 sierpnia 1980 roku strony zawarły kompromis. Strajk został zawieszony na tydzień. W tym czasie władze miały ustosunkować się do pozostałych postulatów. W przypadku, gdyby do tego nie doszło, strajk miał zostać wznowiony 1 września. W okresie zawieszenia strajku załoga wysłała do Gdańska swoich przedstawicieli z informacją o sytuacji na Śląsku oraz z rezolucją popierającą żądania strajkujących na Wybrzeżu, szczególnie ten mówiący o utworzeniu Wolnych Związków Zawodowych, co zostało w Stoczni odebrane z entuzjazmem. Ostatecznie do wznowienia protestu nie doszło. Załoga Fazosu uznała, że zawarcie porozumień rządu z robotnikami w Gdańsku i w Szczecinie oznacza spełnienie ich żądań. 
 
jm