Karateka, który maluje

dodano: 12-01-2012 14:02
Karateka, który maluje

Na aktywne uprawianie sportu nigdy nie jest za późno. Udowadnia to 53-letni Andrzej Bartyzel, starszy inspektor BHP w kopalni Piast i związkowiec tamtejszej Solidarności. 13 lat temu zaczął trenować karate i teraz stara się o zdobycie czarnego pasa.

- Zawsze byłem aktywny fizycznie. Pływam, jeżdżę na nartach oraz konno. Ale karate zacząłem trenować dopiero, gdy miałem 40 lat. Do uprawiania tego sportu zachęcił mnie kolega z pracy. Zapisaliśmy się do klubu „Oyama karate” w Brzeszczach. Teraz trenujmy już z grupą zaawansowanych zawodników. Są znacznie młodsi od nas, ale darzą nas bardzo dużym szacunkiem, którego uczy karate. Szacunek wynika z etycznego kodeksu tej sztuki walki - opowiada Andrzej Bartyzel.

W klubie „Oyama karate” pan Andrzej trenuje dwa razy w tygodniu, ale jeszcze dodatkowo ćwiczy w domu. Musi być w świetnej formie fizycznej, bo w maju czeka go bardzo ważny egzamin. - Będę się starał o najwyższy, czarny pas karate. W moim wieku mogę tyko pomarzyć o udziale w zawodach i odnoszeniu zwycięstw, ale przynajmniej w ten sposób chcę zwieńczyć moje treningi tej sztuki walki - mówi pan Andrzej.

Jednak jego tydzień to nie tylko uprawianie sportu. Po treningach Andrzej Bartyzel sięga po pędzel i maluje. To go wycisza i uspokaja. Najczęściej farbami olejnymi maluje na płótnie portrety i konie w biegu. Swoje uzdolnienia plastyczne odkrył już w dzieciństwie. - Wtedy rysowałem ołówkiem lub kredkami. Potrafiłem skopiować każdy obrazek - opowiada Andrzej Bartyzel. Swoje prace wystawiał m.in. w Domu Kultury w Oświęcimiu. - W cechowni kopalni Piast każdego roku przy okazji Barbórki swój dorobek artystyczny prezentują uzdolnieni plastycznie górnicy. Tam też trafiają namalowane przeze mnie obrazy. Ostatnia nasza wystawa, prezentowana w 30. rocznicę strajku na Piaście w grudniu ubiegłego roku, poświęcona była najdłuższemu na świecie podziemnemu protestowi w naszej kopalni, który był sprzeciwem górników wobec wprowadzenia w Polsce stanu wojennego - informuje Andrzej Bartyzel.

Pan Andrzej przyznaje, że dzięki tym dwóm, tak różnym pasjom, jego życie przez cały czas jest aktywne i barwne. – Karate uczy mnie koncentracji i refleksu, pozwala mi utrzymać sprawność fizyczną, a malarstwo znakomicie mnie wycisza i uspokaja - wyjaśnia Bartyzel.
 

Stop 67


Sala konferencyjna

Górnicza Solidarność