Winston Churchill znany z wielkiej namiętności do whisky i cygar przeżył ponad 90 lat. Pytany o receptę na długie życie odpowiedział: „First of all: No sports”. Gdyby minister Mucha zacytowała premierowi Tuskowi premiera Churchilla, gdyby twardo powiedziała: „no sports”... Ale nie powiedziała i narobiła chłopakom wstydu.
W wigilię 33. rocznicy pierwszych w historii opadów śniegu na Saharze w polskim Sejmie puściły nerwy ministrowi finansów. Krzyczał coś o wstydzie i obronie interesów narodu polskiego. Jak powszechnie wiadomo, politycy wstydu nie mają. Nie za to im płacą. Wstyd w polityce jest zjawiskiem równie rzadkim jak śnieg na Saharze.
Św. Walenty jest patronem pszczelarzy oraz pięknej miłości. Dlaczego więc 14 lutego ze wszystkich stron otaczają nas serduszka, a nie np. pszczółki?
Odszronienie samochodu zajęło mi cały kwadrans. Odpalanie tylko trzy minuty. Bo nie odpalił. W imię ochrony tego wspaniałego klimatu wsiadłem do lodówki na szynach, dla zmyłki nazywanej tramwajem i przez dłuższy czas przedreptywałem i przytupywałem w gronie innych pingwinów, dla zmyłki nazywanych szanownymi pasażerami.
W europejskich pucharach też coś nam nie idzie. Na ostatnim szczycie unijnym prysnęły ostatecznie marzenia premiera o grze w silnym europejskim klubie. Przedstawicielom rządu nie udało się nawet przeforsować postulatu o obecności na spotkaniach bez prawa głosu.
Jakiś cwany „piarowiec” podpowiedział mu, że wystarczy wskoczyć na kolana, pomruczeć, człowiek pęka, wybacza i dalej sypie do miski frykasy. Na całe szczęście mój kot, mimo niewątpliwych predyspozycji, nie jest premierem mojego kraju. Dzieło zniszczenia, które przykrywa przymilnym mruczeniem, dotknęło tylko paru metrów kwadratowych, a nie całego kraju.
Kreatywności z pewnością nie brakuje Włochom. Mafia wypracowuje w słonecznej Italii 140 mld euro przychodu rocznie, co odpowiada blisko 7 proc. PKB. I co? Można zarobić w kryzysie? Można.
Legenda głosi, że Janosik przy użyciu tego, jak mawiają prokuratorzy, niebezpiecznego narzędzia, zabierał bogatym i dawał biednym. Za tę nowatorską formę redystrybucji dóbr został powieszony na haku za żebro. Ciupagi nie mam, rulonu z tektury na głowie nie noszę, Maryna też dawno do mnie nie esemsowała, ale, mimo tych niedostatków, aż mnie korci, aby pozbójować.
Misie się zbiesiły. Zamiast słodko spać w gawrach człapią po lasach i górskich polanach. Jakiś czas temu premier obiecał trochę śniegu na święta i wszyscy widzieliście, jak było. Nie wiem, co szef rządu obiecał misiom, ale nie dziwię się ich zaniepokojeniu.
Delegaci zjedli 230 kg „krówek”. Nie wiadomo, czy były to „krówki” kruche, czy „mordoklejki”. Obstawiam raczej kruche. Z zaklejonymi ustami trudno pleść androny o niesamowitym sukcesie polskiej prezydencji. Handlowa nazwa „mordoklejek” brzmi ciągutki, co może budzić szereg skojarzeń na temat pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej.